Nie dość, że od każdego kredytu bank każe płacić ci wysokie odsetki i prowizje, to od stycznia jeszcze dołączy się do niego urząd skarbowy - pisze "Gazeta Prawna". A wszystko dlatego, że od stycznia rząd zniesie ulgę zwalniającą przedsiębiorców biorących w banku pożyczki od rozliczania się z nich z fiskusem.

Teraz, kiedy tylko pieniądze z banku wpłyną na konto twojej firmy, będziesz musiał od pożyczonej kwoty zapłacić 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych. Za co? Za to, że spisałeś z bankiem umowę kredytową!

Przedsiębiorcy są załamani. Bo teraz będą musieli pożyczać więcej, żeby starczyło im i na wydatki, i jeszcze podatek. Jeśli np. bierzesz 100 tys. zł na zakup komputerów, drukarek czy materiałów, 2 tys. zł od razu zniknie w urzędzie skarbowym. Bo na zapłacenie haraczu masz 14 dni od podpisania z bankiem umowy kredytowej.

Na otarcie łez rząd zostawił nam przepis pozwalający na niepłacenie podatku od kredytów mniejszych niż 5 tys. zł. Myślisz, że ominiesz podatek biorąc kilka małych kredytów, zamiast jednego dużego? Nie opłaca się! Bo od każdej raty będziesz płacił odsetki, a do każdej pożyczki bank doliczy ci prowizję.