Mali przedsiębiorcy, których firmy przez rok zarobią nie więcej niż 800 tys. euro (3,2 mln zł), albo ci, którzy na własny rachunek dopiero zaczną działać, będą mieli nieco lepiej. Fiskus bowiem zmuszony zostanie do rezygnacji z części podatku od nich.

I tak od stycznia mniejszy podatek zapłacą ci, którzy kupią sprzęty biurowe czy inne przedmioty, a nawet nieruchomości niezbędne do działania firmy. Będą mogli odliczyć od podatku (CIT) całą ich cenę, a nie jedynie 30 procent od niej, jak teraz (tzw. amortyzacja). Ale tylko raz w roku, a nie co miesiąc, jak dziś. Dlatego lepiej poważnie się zastanowić, co będzie potrzebne i hurtem zrobić zakupy.

Jak państwo odbije sobie tę stratę? Prosto. Ci sami posłowie zakazali w ogóle odpisywać od podatku cokolwiek z zakupu nowych sprzętów i maszyn (np. budowlanych) wielkim przedsiębiorstwom. Oni będą płacić o wiele więcej niż dotychczas i państwo zarobi na przedsiębiorcach jeszcze więcej niż w tym roku. Bo 30 proc. ceny kilkudziesięciu nowych komputerów to o wiele więcej niż 100 proc. wartości jednego.