Na koniec zimy z reklamówek w polskich mediach mamy dowiedzieć się, dlaczego warto starać się o pracę we Francji. Koronnym argumentem mają być pieniądze. We Francji zarabia się więcej, niż wynosi średnia UE (przeciętny Polak dostaje 51 proc. tej unijnej średniej). Tamtejsza płaca minimalna to 1254 euro brutto (985 euro na rękę). Ambasador Francji w Warszawie Pierre Menat liczy, że to przekona nawet 160 tys. Polaków, na których już czekają zezwolenia na pracę.

Popełniliśmy błąd - przyznają Francuzi, którzy jeszcze przed rozszerzeniem Unii Europejskiej w 2004 roku chyba najgłośniej krzyczeli o zamknięciu rynków pracy starej Unii dla nowych obywateli Wspólnoty. Bali się, że przyjedziemy i zabierzemy im chleb. Tyle że kraje, które od razu pozwoliły pracować Polakom (Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja), rewelacyjnie na tym wyszły. Emigracja zarobkowa tylko rozkręciła ich gospodarki, a miejsc pracy zamiast ubywać - przybyło.

Władze Francji poszły po rozum do głowy. Już w maju pozwoliły Polakom zatrudnić się nad Sekwaną w 61 zawodach (m.in. w budownictwie, hotelarstwie, gastronomii i rolnictwie). Wprawdzie wciąż trzeba mieć oficjalne pozwolenie na pracę, ale francuscy pracodawcy, chcąc zatrudnić Polaka, nie muszą już udowadniać, że szukali wcześniej Francuza.