W ostatnich tygodniach walka UE z alkoholem nagle nabrała tempa. Dlaczego? "Przez wiele miesięcy Komisja Europejska zbierała dane dotyczące picia" - mówi Magdalena Pietruszka, kierownik dziau edukacji publicznej i analiz Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. "Powstał z tego blisko 400-stronicowy raport, z którego jasno wynika, że obywatele UE piją zdecydowanie za dużo".

Rzeczywiście, dane robią wrażenie. Niemal 23 mln Europejczyków jest uzależnionych od alkoholu. 40 mln z 445 mln mieszkańców Wspólnoty upija się przynajmniej raz w miesiącu. Dzieci rozpoczynają picie średnio w wieku 12 lat, a dwa lata później upijają się po raz pierwszy. Skutki spożycia alkoholu kosztują Unię 125 mld euro rocznie.

Raport opublikowano w czerwcu tego roku. Wówczas działaniom UE przewodniczyła Austria. Nic w sprawie dokumentu jednak nie zrobiła. Wszystko się zmieniło, gdy rządy we Wspólnocie w lipcu przejęła Finlandia. "Zainteresowanie tematem podczas prezydencji fińskiej ma zapewne związek z tym, że Finlandia boryka się od lat z piciem swoich obywateli" - mówi Pietruszka. "Problem jest i dokładnie wiadomo, jakie działania należy podejmować, żeby go zlikwidować" - dodaje dr Peter Anderson, autor raportu i specjalista od zdrowia publicznego UE. "Teraz tylko należy zabrać się za ich realizację".

Jeśli Finowie będą naciskać w tej sprawie, już na początku 2007 r. gotowy będzie plan walki z nadużywaniem alkoholu. Inicjatywa Findlandii sprawiła już, że László Kovács, komisarz ds. podatków, przedłożył państwom członkowskim propozycję podniesienia akcyzy na alkohol. Czy to się uda? W obszarze zdrowia UE nie posiada kompetencji ustawodawczej. Państwa Wspólnoty musiałyby same wprowadzać zmiany.

Pomysł gorąco popierają kraje skandynawskie, gdzie już teraz funkcjonują ostre przepisy regulujące sprzedaż trunków. Pytanie tylko, czy inne kraje: Włochy, Francja, Niemcy czy Polska, gdzie pije się dużo, przystaną na radykalne zalecenia UE? "Jeśli Unia będzie dążyć do wzrostu akcyzy i wyda odpowiednie dyrektywy, ja temu przyklasnę" - mówi DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. "Obniżając ponad trzy lata temu akcyzę na alkohol, chcieliśmy zaradzić problemowi czarnego rynku, dziś widzimy, że jedną sprawę to posunięcie częściowo rozwiązało, a innej zaszkodziło".

Z danych warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii wynika, że od kiedy zmniejszono w Polsce o 25 proc. akcyzę na alkohol, spożycie trunków wzrosło o jedną czwartą. "Podjęcie walki z alkoholizmem jest ważną sprawą dla UE" - mówi europarlamentarzysta Michał Kamiński z PiS. "Ale uważam, że próby narzucenia przez Unię innym krajom, jak mają rozwiązywać u siebie ten problem, są błędem. Każdy kraj to odmienna kultura".

W Polsce próbowano już ograniczać dostęp do alkoholu. Przez pięć lat w Olsztynie nie można było sprzedawać piwa, wina i wódki na stacjach benzynowych. Efekt? "Koncerny paliwowe wystąpiły do sądu i wygrały sprawę z miastem" - mówi Błażej Gawroński, pełnomocnik wojewody olsztyńskiego ds. rozwiązywania problemów alkoholowych i narkomanii. "Jestem jednak pewien, że dożyję czasu, kiedy pomysł ograniczeń dostępności do alkoholu powróci. Europa zobaczyła wreszcie, że szkody z picia przewyższają dochody ze sprzedaży alkoholu".