Teraz jest tak, że kobiety po sześćdziesiątce mogą iść na emeryturę. Unia jednak uznała, ze to dyskryminacja i w trosce o równouprawnienie kazała zrównać wiek emerytalny mężczyzn i kobiet. A rząd postanowił to wykorzystać i zamiast skrócić czas pracy mężczyzn, chce, by kobiety pracowały dłużej. Dlaczego? Bo jeśli panie będą odchodzić wcześniej na emeryturę, to rozsypie się cały system socjalny.

"Przekonamy je, że muszą pracować" - optymistycznie stwierdza wiceminister pracy Romuald Poliński. Czy to się uda? Raczej mało prawdopodobne, bo aż 92 proc. Polek nie ma zamiaru pracować do 65. roku życia, nawet jeśli później czeka na nie wyższa emerytura. Rząd zamierza więc przeprowadzić kampanię informacyjną, która ma uświadomić kobietom, że pracując krócej, dostaną znacznie niższe emerytury niż mężczyźni.