Największy gracz na tym rynku to Polska Grupa Farmaceutyczna, do której należy 300 aptek. Tymczasem Biedronka ma 820 sklepów w całym kraju. Jeśli przy każdym z nich powstanie apteka, to rynek czeka rewolucja. Jeronimo Martens będzie dominował na rynku i dyktował warunki pozostałym. A ta firma nie cieszy się dobrą sławą. Byli pracownicy skarżą ją przed sądami o darmową i nadludzką pracę po godzinach i fałszowanie dokumentów.

Tymczasem już teraz aptekarze walczą na śmierć i życie z dużymi sieciami, które wykańczają właścicieli małych aptek promocjami. Nie stać ich bowiem na obniżki, które oferują duże sieci. Konkurencja jest zabójcza. Świadczy o tym to, że jedna piąta aptek tonie w długach, a co rok dziesiątki z nich plajtują.

Właściciel Biedronki musi się jednak spieszyć. Niedługo wejdzie w życie ustawa, która ograniczy liczbę aptek. Na 4 tysiące mieszkańców mógłby przypadać tylko jeden sprzedawca. Na dodatek jeden właściciel będzie mógł mieć najwyżej 120 aptek. Ale akurat to Jeronimo Martens może łatwo obejść, tworząc kilka spółek-córek.