Zeszłotygodniowa próba zamachów na londyńskim lotnisku Heathrow i realne zagrożenie ze strony terrorystów mogą sprawić, że ceny biletów lotniczych i opłat lotniskowych pójdą w górę. Do ich podwyżki przyczynią się też drożejące w zawrotnym tempie paliwa i wysokie podatki ekologiczne, które UE chce nałożyć na linie lotnicze.

Powietrzny terroryzm to najgorsza rzecz, jaka może przytrafić się firmom lotniczym. Po zamachach z 11 września wielu podróżnych tak wystraszyło się latania, że cała branża wpadła w długotrwały, głęboki kryzys. Dostały w kość też lotniska. Nie tylko mniej zarabiały na obsłudze pasażerów i samolotów, ale na dodatek musiały zainwestować kilka miliardów dolarów we wzmocnienie własnych systemów bezpieczeństwa.

Do tego dochodzą koszty "unijne". Komisja Europejska ma nałożyć na linie lotnicze podatek ekologiczny. Już prawdopodobnie od przyszłego roku będą płacić za hałas i emisję spalin. Tylko z tego powodu bilety mogą zdrożeć o 8 procent.