Nie przekonuje rządzących, że klienci prywatnych zakładów elektroenergetycznych na przykład STOEN, czy Vattenfall płacą rocznie rachunki niższe o 100 złotych! Bo te firmy lepiej funkcjonują, zatrudniają tylu ile trzeba pracowników. Poza tym chcą być konkurencyjne.

Nie to, co państwowe molochy z przerostem zatrudnienia, które w dodatku nie mają chęci, żeby coś zmienić. Władzy na sprzedaży tych drogich i źle funkcjonujących zakładów nie zależy. Na prywatzację kolejnych, państwowych firm musimy poczekać do 2007 roku.

Dodatkowo, rządowa reforma przewiduje zmiany zgoła inne. Czyli najpierw łączenie zakładów w jeszcze większe elektroenergetyczne giganty. Dlaczego? Bo rzekomo to da Polakom większe bezpieczeństwo energetyczne. Ponoć dla większych firm będzie łatwiej pozyskać pieniądze na pilne, energetyczne potrzeby. Widać rządzący nie widzą, albo nie chcą widzieć, że sprzedanie molochów silnym, sprawnym inwestorom dałoby ten sam efekt. A do nas przychodziłyby niższe rachunki.