Mieszkańcy Konina nie mieli dziś prądu ponad godzinę, bo przegrzały się transformatory w lokalnej elektrowni. Temperatura wewnątrz urządzeń dochodzi do stu stopni. Kable się wręcz gotują.

Jeśli nie nadejdzie ochłodzenie, podobne problemy spotkają wszystkich Polaków. Nasze elektrownie po prostu nie dadzą rady produkować więcej prądu, a w dodatku zabraknie wody do chłodzenia urządzeń.

"Kiedy stan wody w Narwi opadnie, będziemy musieli wyłączyć jeden z 3 bloków energetycznych" - tłumaczy Maciej Prusarczyk, dyrektor techniczny elektrowni w Ostrołęce. "To oznacza przerwę w dostawie energii dla części odbiorców" - dodaje Prusarczyk.

O tym, komu odcina się prąd w sytuacji kryzysowej decydują Polskie Sieci Elektroenergetyczne. A te obiecują, że zrobią wszystko, by ludność odczuła kryzys na końcu. Najpierw staną więc duże zakłady produkcyjne.

Można się spodziewać, że prądu zabraknie najpierw w centralnej i północno-wschodniej Polsce. Tu są największe upały i elektrownie chłodzone wodami z rzek (Ostrołęka i Kozienice). Ale awarie mogą też wystąpić w innych częściach kraju.