Najbardziej bulwersujące w tym wszystkim jest to, że górnicy mają lepsze warunki zatrudnienia niż pracownicy innych branż gospodarki. Wywalczyli sobie emerytury pomostowe i wypłatę premii z ubiegłorocznych zysków kopalń. W sumie mają do podziału aż 130 mln zł. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej każdy dostanie w tym roku po 1,8 tys. zł ekstra. Mało tego. Górnicy żądają dopłat do wczasów, bonów świątecznych i podręczników dla dzieci. Czy muszą jeszcze dostać dodatkowe miliardy z państwowych dotacji?

Niestety, wygląda na to, że tak. Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, dostała od Brukseli ponad 6 mld zł na restrukturyzację górnictwa. Rząd wykorzystał z tego jedynie 3,25 mld zł. Zostało do wydania 2,8 mld. Choć kopalnie radzą sobie świetnie, rząd postanowił wpompować w nie dodatkowe pieniądze. Nikogo nie obchodzi, że w kraju są pilniejsze potrzeby, które trzeba sfinansować z publicznej kasy, jak choćby drogi. Biurokraci rozkładają ręce. Takie są przepisy. Polska dostała pieniądze z Unii Europejskiej na pomoc publiczną dla sektora górniczego i na nic innego nie może wydać tych pieniędzy.