Cóż, lepszy wróbel w garści niż gołąbek na dachu. Do takiego wniosku najwyraźniej doszli klienci funduszy i przenoszą pieniądze z ryzykownych inwestycji w akcje do funduszy bezpiecznych, lokujących pieniądze w obligacjach skarbu państwa. Oferują one niewielkie, ale za to pewne zyski. W ciągu roku przybędzie nam w nich najwyżej kilka procent, ale na pewno nie stracimy.

Okazuje się jednak, że można połączyć większe zyski i bezpieczeństwo. Widząc rosnącą niechęć do ryzyka, firmy zarządzające funduszami, zaoferowały nowy produkt - fundusze z ochroną kapitału. Zachętą dla oszczędzających jest tu możliwość osiągnięcia wyższych zysków niż z lokat bankowych. Nasze pieniądze trafią co prawda na giełdę, ale ryzyko ewentualnych strat przejmuje na siebie firma zarządzająca. Klient otrzymuje gwarancję, że na inwestycji na pewno nie straci. Może natomiast sporo zarobić, jeżeli ceny akcji pójdą mocno w górę.