Nowy premier starał się pozyskać zaufanie elit finansowych, zapewniając, że jego gabinet nie uczyni niczego, co mogłoby zaszkodzić polskiej gospodarce. W szczególności obiecał, że deficyt budżetu państwa nie przekroczy 30 miliardów złotych, czyli poziomu uważanego za w miarę bezpieczny dla krajowej ekonomii. Kaczyński zapowiedział, że rząd będzie dbał o stabilność złotego, a rozpoczęta przez Zytę Gilowską reforma finansów publicznych zostanie doprowadzona do końca, i to jeszcze w tym roku.

Nowy premier połechtał mile graczy giełdowych, mówiąc o przywiązaniu do gospodarki rynkowej i giełdy. Stwierdził, że chce walczyć z wszelkimi patologiami, w tym gospodarczymi. Giełda jest w tym pomocna, bo wymaga od firm przejrzystości i jawności. Jarosław Kaczyński zapewnił inwestorów, że z pewnością nie była to jego ostatnia wizyta na giełdzie.

Trzeba przyznać, że nawet jeśli Kaczyński nie zna się na gospodarce i nie lubi giełdy - jak twierdzą jego oponenci - to sposób, w jaki komunikuje się z finansistami, jest wręcz perfekcyjny.