Dysponując własnym paliwem z Możejek, Orlen spróbuje wyeliminować z rynku tanią konkurencję z Białorusi - rafinerię w miejscowości Mozyr. Dlatego na Mazurach i Podlasiu najpierw stanieje benzyna i olej napędowy. Obniżki nie będą gwałtowne, bo o kilka groszy na litrze - uważają analitycy. W efekcie osłabnie również pozycja Lotosu, krajowego konkurenta Orlenu. Później zmiany cen mogą się odwrócić. Pozbawiony silnej konkurencji Orlen stanie przed pokusą podwyżek. Niezbyt wysokich, bo takie ułatwiłyby powrót na stacje paliwom z Białorusi. Ale o kolejnych obniżkach będziemy mogli tylko pomarzyć.

Po zakupie Możejek przez Orlen konkurencyjne paliwo przestanie płynąć na nasz rynek. To sprawi, że Orlen z większą swobodą będzie mógł ustalać ceny - uważa Jacek Wróblewski, dyrektor w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Już dziś stacje Orlenu należą do najdroższych. W Warszawie za litr benzyny bezołowiowej 95 trzeba zapłacić nawet 4,37 zł. Równie drogo jest w Płocku - 4,35 zł, choć wydawałoby się, że tuż przy rafinerii powinno być najtaniej. Drogo jest również w miejscowościach wypoczynkowych - na stacji Orlenu w Zakopanem benzyna kosztuje 4,35 zł, a olej napędowy - 3,99 zł. Podobne ceny spotykamy teraz w Trójmieście - czytamy w "Gazecie Prawnej".