Do dobrych informacji z europejskiego rynku długu (udane aukcje obligacji w Hiszpanii, Irlandii i Belgii), które pozwoliły inwestorom zignorować znacznie większy od spodziewanego spadek niemieckiego indeksu ZEW w czerwcu (28,7 pkt.), wczoraj wieczorem dołączyły te z rynków akcji. Spore zwyżki na Wall Street (mimo słabszych danych o nastrojach pośredników nieruchomości NAHB w czerwcu) teoretycznie potwierdzają, iż rynek zmęczony negatywnymi informacjami z ostatnich tygodni, po prostu je ignoruje, dokonując pozytywnej selekcji.

Jednak wydaje się, iż twierdzenia, że jest to sygnał początku średnioterminowej zmiany trendu, wydaje się być nieco na wyrost. Niemniej na razie dobrym testem nastrojów rynku są pojawiające się spekulacje wokół Hiszpanii, a właściwie kompletny brak reakcji na te informacje. Komisja Europejska dzisiaj po raz kolejny musiała dementować prasowe rewelacje, jakoby pakiet pomocy dla Hiszpanii miał wynieść 250 mld EUR w postaci tanich pożyczek ze strony UE, MFW i Departamentu Stanu USA. Część inwestorów jednak dość słusznie przeciwstawia tą "dziennikarską fikcję” wynikom przetargu obligacji, które przecież wczoraj dość dobrze sprzedały się w Hiszpanii.

Tyle, że co stanie się, jeżeli niektóre hiszpańskie banki zaczną rzeczywiście raportować o problemach? Rynek ma krótką pamięć, a nastroje mogą być zmienne i trzeba o tym pamiętać. Notowania EUR/USD po dwukrotnej próbie wyraźniejszego złamania 1,2350 spadł dzisiaj rano poniżej 1,23. O godz. 9:58 kurs wynosił 1,2278 i wydaje się, że ma szanse na dalsze zniżki. Spready pomiędzy hiszpańskimi, a niemieckimi 10-letnimi obligacjami wzrosły do najwyższego poziomu w historii (tj. 222 pkt.). Trzeba mieć też na uwadze to, iż wczorajszy spadek indeksu ZEW w Niemczech to być może zapowiedź wyhamowania tempa wzrostu tamtejszej gospodarki w wyniku wprowadzenia pakietu oszczędnościowego przez kanclerz Angelę Merkel.

Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na danych o inflacji w strefie euro (godz. 11:00) i sporo publikacji z USA, z których najważniejsza wydaje się być dynamika produkcji przemysłowej z godz. 15:15. Jeżeli wzrost przekroczy w maju 0,9 proc. m/m to będzie to sygnał, iż amerykańska gospodarka pozostaje na drodze ożywienia. Kluczowe będą jednak oczekiwania na jutrzejszy szczyt Unii Europejskiej. Inwestorzy będą musieli ocenić, czy ostatnie zwyżki euro/dolara nie uwzględniły już ewentualnych wstępnych porozumień ws. zacieśnienia mechanizmów kontroli gospodarczej pomiędzy poszczególnymi krajami UE (bo jeszcze wiele jest do zrobienia). Nie wiadomo także, czy ustalenia ws. nowych podatków dla sektora finansowego nie staną się pretekstem do spadków.

A co w kraju? Wczorajsze wotum zaufania dla rumuńskiego premiera Emila Bocy, sprawiło, iż sytuacja w regionie się uspokoiła. O poranku euro testowało rejon 4,05 zł, a dolar spadł do 3,28 zł. Jednak te poziomy zostały dość szybko wykorzystane do zakupów walut. W efekcie po godz. 10:00 euro było już warte 4,07 zł, a dolar wzrósł powyżej 3,31 zł. To głównie wynik spadków na rynku EUR/USD i pogorszenia się sytuacji na giełdach. W kolejnych godzinach kluczowe będą informacje o przetargu 10-letnich obligacji w południe, oraz dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w kwietniu (oczek. -660 mln EUR). Złoty może jeszcze stracić, ale nieznacznie. Wydaje się, że opór na 4,08 zł za euro powinien spełnić swoją rolę.

EUR/PLN: Pierwszy test rejonu 4,05 przyniósł kontratak popytu na euro. Jednak opór na 4,08 powinien dzisiaj spełnić swoją rolę. Dzienne wskaźniki potwierdzają trend spadkowy, co sugeruje, iż jeszcze w tym tygodniu powinniśmy być świadkami kolejnej próby naruszenia 4,05 i raczej udanej (cel 4,04). Ujęcie 4-godzinowe zdaje się sugerować przedłużenie korekty wzrostowej powyżej 4,08, chociaż tutaj akurat te sygnały mogą być fałszywe.

USD/PLN: Naruszenie 3,30 jakie miało miejsce wczoraj wieczorem, teoretycznie potwierdza siłę trendu spadkowego. Zatrzymanie na 3,28 i odbicie się z tego poziomu dzisiaj, nie jest na razie żadnym sygnałem możliwej zmiany. Silny opór to rejon 3,3250, a kolejny to 3,35 (może się pojawić, jeżeli EUR/USD zejdzie wyraźnie poniżej 1,22). W kolejnych dniach podjęta zostanie kolejna próba ataku na 3,28 i zejścia do 3,25.

EUR/USD: Wyjście powyżej 1,23 okazało się pewną pułapką, a dwukrotny test 1,2350 sprowokował w końcu podaż na euro do większych działań. Zejście poniżej 1,23 sugeruje możliwość rozwinięcia się korekty zwyżek z ostatnich dni (z okolic 1,19). Celem mogą okazać się okolice 1,2180-1,2200. Później rynek spróbuje ponownie zaatakować rejon 1,2350 i być może udanie.

GBP/USD: Funt ma problemy z trwalszym wyjściem powyżej oporu na 1,4800 (wczorajsze maksimum to 1,4836, ale nie zostało długo utrzymane). Teraz kluczowe będzie utrzymanie się powyżej 1,4650 – naruszenie tego poziomu będzie sygnałem zakończenia korekty wzrostowej GBP/USD rozpoczętej w połowie maja. Dzisiaj w/w poziom nie powinien być nawet testowany, a notowania mogą utrzymać się w przedziale 1,4700-1,4800. Kolejne dni to być może kolejna nieudana próba trwalszego utrzymania się powyżej 1,4800…