Przy nieznacznej poprawie globalnych nastrojów złoty może w najbliższych dniach zejść poniżej 4,10 za euro - oceniają dilerzy. "Mamy delikatną poprawę sentymentu, co widać choćby na rynku długu; mamy lekkie odreagowanie na rynkach światowych. Wyznacznikiem, na który wszyscy patrzą jest eurodolar; tu przebiliśmy 1,20, co sygnalizuje okres delikatnej ulgi. Nie wróżyłbym jednak wielkich wzrostów. Troszkę lepszy sentyment światowy dla złotówki może być sygnałem do przebicia 4,10 za euro. Taki scenariusz do końca tygodnia jest realny" - powiedział pragnący zachować anonimowość diler walutowy jednego z banków.

"Sprawne przegłosowanie kandydatury Marka Belki może dać dodatkowy bodziec dla złotego do umocnienia się, pod warunkiem, że nie będzie kolejnej katastrofy powodziowej mającej konsekwencje dla budżetu. Jednak istotny jest przede wszystkim sentyment na rynkach globalnych" - dodał.

W środę sejmowa Komisja Finansów Publicznych pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Marka Belki na prezesa NBP. Rynek długu także będzie pod wpływem sentymentu globalnego. Zdaniem dilerów istotny będzie kurs eurodolara i wyniki na światowych giełdach. Dane krajowe mogą mieć wpływ na rentowności dopiero w przyszłym tygodniu.

"Rynek cały czas podąża za sentymentem globalnym, za złotówką. Jutro dla rynku długu istotne będą czynniki zewnętrzne: eurodolar i światowe giełdy. Po czwartkowym posiedzeniu EBC nie spodziewałbym się zaskoczenia, eurodolar ostatnio bardziej odzwierciedlał obawy co do sytuacji kredytowej poszczególnych państw. Jest za wcześnie, żeby powiedzieć, że zakończyły się spadki na eurodolarze; to, co jest teraz, to może być korekta" - powiedział diler obligacji BRE Banku Remigiusz Zalewski.