p

Prawdopodobnie już w nowym roku akademickim 2009/2010 będą obowiązywać nowe zasady udzielania kredytów studenckich. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) pracuje nad projektem zmian, który ma być gotowy najdalej za dwa miesiące.

Formuła z 1998 roku nie przystaje do obecnych wymagań rynku, dziś już jest anachroniczna. Dlatego naszym celem jest wypracowanie nowoczesnego instrumentu kredytowego dla studentów, aby banki zaangażowały się w tę akcję w szerszym zakresie – mówi Bartosz Loba, rzecznik MNiSW. Dodaje, że nowe rozwiązanie ma być opłacalne i dla banków, i dla studentów.

"Z informacji przekazanych przez BGK oraz z korespondencji z bankami wynika, iż z uwagi na niskie oprocentowanie kredytów, utrzymywanie ich w portfelach banków jest nieopłacalne. Rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 27 kwietnia 2007 r. sztywno określa maksymalne oprocentowanie tych kredytów, przez co marża na tych produktach jest znikoma" – tłumaczy Bartosz Loba.

"Mówią, że wymaga ciągłego monitoringu i comiesięcznych wypłat transz kredytu. Sprawna obsługa systemu wymaga wsparcia informatycznego, na które stać jedynie banki posiadające duży portfel takich kredytów" – wylicza rzecznik Ministerstwa Nauki.

Zmiany mają sprawić, że banki będą chciały udzielać takich kredytów. Na razie oficjalnie Bank Gospodarki Żywnościowej, jeden z pięciu zaledwie banków zaangażowanych w kredytowanie studentów, oficjalnie wycofał ten produkt ze swojej oferty.

Pozostałe banki nie planują na razie rezygnować, ale liczą na zmiany. I w oczekiwaniu na nie wstrzymują się od komentowania tego tematu, tak jak bank Pekao, który bierze udział w pracach nad projektem zmian.

"Produkt jest w ofercie banku, ale nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem. Nie wiadomo również, jak w przyszłości będzie wyglądać spłata tych kredytów" – mówi krótko Aldona Łuczak, naczelnik w Departamencie Produktów Bankowych Gospodarczego Banku Wielkopolski.

Z kolei studenci mają nadzieję, że kredyt studencki stanie się w końcu powszechnie osiągalny. Na razie tę formę pomocy trudno uzyskać, gdy nie ma się odpowiedniego poręczenia.

– Rozważamy zmiany w kwestii poręczeń, form spłaty, dostępności. Trzeba się zastanowić nad zwiększeniem zakresu poręczeń, aby kredyty był lepiej dostępne dla najbardziej potrzebujących. Chcemy też uproszczenia przyznawania kredytów i wprowadzenia w przyszłości tzw. kredytu na legitymację – mówi Bartosz Loba.

W trwającym roku akademickim liczba złożonych wniosków spadła o ponad 5 tys. w porównaniu z rokiem poprzednim, kiedy ich liczba przekroczyła 16,3 tys. Ministerstwo nie ma jeszcze oficjalnych danych, ale szacuje się, że w tym roku udzielono około 12–13 tys. kredytów w porównaniu z ponad 16 tys. w roku akademickim 2007/2008.

Więcej na forsal.pl