Google i Facebook wspierają Irańczyków
Internetowi giganci wspierają technologicznie protestujących teherańczyków. Koncerny, które w kryzysie walczą o każdego dolara, tym razem wykazały się wrażliwością i całkowicie za darmo stworzyły swe perskie wersje dla opozycji w Iranie. Władze blokują tymczasem dostęp do sieci.
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Parę dni temu Google uruchomił perską wersję swojego słownika. Za jego pośrednictwem można na bieżąco tłumaczyć relacje z Iranu na angielski i viceversa. Kilka godzin później popularny Facebook, dzięki pomocy ponad 400 irańskich emigrantów, uruchomił perską wersję językową swojego portalu społecznościowego. Dzięki temu Irańczycy nieznający angielskiego będą jeszcze łatwiej mogli relacjonować wydarzenia ze swojego kraju.
W odpowiedzi władze w Teheranie ogarniczyły przepustowość łączy tak, że zaladowanie strony głównej zagranicznego portalu trwa teraz ponad minutę.
Głośny w ostatnich dniach Twitter, który miał być głównym narzędziem protestujących używanym do organizowania wieców protestacyjnych, okazał się jedynie miejscem, gdzie zamieszczano zasłyszane na ulicach niepewne i sprzeczne informacje. Irańczycy oskarżają teraz ten serwis, że na fałszywej pomocy próbował zrobić sobie darmową reklamę. Bo to usługi Google'a i Facebooka stały się naprawdę przydatne irańskiej opozycji.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!