Dziennik.plNews

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 23°C

Kryzys paliwowy w USA

2007-11-04 | Ostatnia aktualizacja: 14:16 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wielogodzinne kolejki po benzynę, walki na pięści, racjonowanie paliwa i zamknięte stacje, protestacyjne strajki kierowców ciężarówek - czy to Polska lat 80.? Nie - tak wyglądało życie w ojczyźnie krążowników szos i filmów drogi podczas kryzysu paliwowego z początku lat 70. - czytamy w DZIENNIKU. Dziś, gdy cena ropy zbliża się do stu dolarów za baryłkę, Amerykanie boją się, że te sceny mogą się powtórzyć.

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"To był szok. Uważaliśmy tanią benzynę za nasze święte prawo, a tu nagle pojawiły się przeraźliwie długie kolejki do stacji i nie można było kupić paliwa" - mówi DZIENNIKOWI dziennikarz Tom Engelhardt, który w latach 70. mieszkał w San Francisco.

Przykrywka dla Watergate
W październiku 1973 roku Stany Zjednoczone ogarnęła panika. Bogate w ropę naftowe kraje Bliskiego Wschodu zrzeszone w OPEC odcięły eksport ropy do USA i innych krajów zachodnich jako karę za ingerencję w konflikt izraelsko-palestyński. Cena paliwa podskoczyła z 3 do 12 dolarów za baryłkę, co natychmiast odczuli kierowcy przy pompie. Na niektórych stacjach benzynowych ceny zmieniały się dosłownie co godzinę, bo właściciele stacji korzystali z histerycznego lęku kierowców, że ropy zabraknie.

"Jeździłem wówczas volvo, więc podwyżki nie uderzyły mnie aż tak bardzo po kieszeni jak właścicieli wielkich cadillaców czy mustangów, ale dobrze pamiętam frustrację i wieloogodzinne oczekiwanie. W przeciwieństwie do Europejczyków Amerykanie podróżują na długie dystanse i często są skazani na prywatne samochody, bo transport kolejowy czy autobusowy po prostu do bardzo wielu miejsc nie dociera" - dodaje Tom Enegelhardt.
W 1973 roku 85 procent Amerykanów dojeżdżało do pracy własnym wozem, nic więc dziwnego, że pomiędzy kierowcami stojącymi w kolejce zaczęły wybuchać bójki.

Sfrustrowani kierowcy ciężarówek organizowali 24-godzinne blokady autostrad. Zawiódł też system dystrybucji - w niektórych miejscach w ogóle nie można było dostać benzyny, a w innych było jej pełno. Mnożyły się teorie spiskowe. Rozsiewano na przykład plotki, że cały kryzys został wywołany przez zmowę importerów ropy, którzy chcą się w ten sposób wzbogacić, a tymczasem w porcie nowojorskim stoi pełno czekających na rozładunek tankowców.

Jak mówi DZIENNIKOWI historyk Fiona Venn, autorka opracowań na temat kryzysu, badania opinii publicznej z tego okresu wskazują nawet, że aż jedna czwarta Amerykanów obarczała winą za problemy z paliwem koncerny naftowe, a dalsze 25 procent - rząd w Waszyngtonie. Tylko niewielki odsetek ludzi sądził, że to kraje arabskie spowodowały zakłócenia w dostawach. To okres ogromnego spadku zaufania do prezydenta Richarda Nixona i całego rządu.

"Embargo nałożone przez OPEC przypada na okres skandalu Watergate" - mówi Venn. "Nixon wyolbrzymiał sprawę bojkotu i w gruncie rzeczy zaostrzył kryzys, by odwrócić uwagę od własnych grzechów" - dodaje. Władze wprowadziły racjonowanie benzyny do 45 litrów na osobę. Kierowcy z numerami rejestracyjnymi kończącymi się na liczbę parzystą mogli tankować tylko w nieparzyste dni miesiąca, a ci z numerami nieparzystnymi w dni parzyste. Żeby było sprawiedliwie, reguła ta nie dotyczyła 31 dnia miesiąca.

Na niektórych stacjach stosowano też system kolorowych flag oznaczających dostępność paliwa. Zielona flaga oznaczała normalną sprzedaż, żółta ograniczenia, a czerwona, że stacja w ogóle nie sprzedaje benzyny, ale świadczy inne usługi. Wielu właścicieli stacji sprzedawało paliwo tylko stałym klientom i zamykało interes w niedzielę. Prezydent Nixon nakazał nawet drukowanie kartek na benzynę, ale nie zdecydował się na ich wprowadzenie. Zaproponował natomiast inne formy oszczędzania energii: przedłużył obowiązywanie letniej zmiany czasu, przez co wiele dzieci musiało dojeżdżać do szkoły jeszcze przed świtem, narzucił ogólnokrajowe ograniczenie prędkości do 90 kilometrów na godzinę i zaapelował, by wszyscy Amerykanie ograniczyli temperaturę w swoich domach do 18 stopni Celsjusza.

To właśnie mieszkańcy północnych, mroźnych stanów ucierpieli najbardziej. "Zimą musieliśmy zamknąć większość pokoi w naszym domu na wybrzeżu Nowej Anglii, bo choć nie byliśmy biedni, nie mogliśmy sobie pozwolić na ogrzewanie go ropą" - wspomina 11-letnia wówczas Karen Merrill, autorka podręcznika o kryzysie.

Społeczna akcja oszczędzania
Zziębniętych Amerykanów rozgrzewano jednak kampanią społeczną. W gazetach ukazywały się wykupowane przez rząd całostronicowe ogłoszenia, z których można było wyciąć hasło: „Ostatni gasi światło” do przyklejenia obok wyłączników.

Na wezwanie do oszczędzania energii odpowiedział na przykład potężny biznes, jakim są w USA wyścigi samochodowe. Słynny 24-godzinny wyścig na torze Daytona został odwołany w 1974 roku, a amerykańska organizacja wyścigowa NASCAR skróciła wszystkie dystanse o 10 procent i zredukowała liczbę jazd próbnych. "Solidarność była wówczas dużo większa niż dziś. Ludzie czuli, że jadą na tym samym wózku. Oszczędzanie paliwa stało się narodową sprawą i naprawdę starano się podnieść świadomość w tej dziedzinie. Wynik tych starań zależał nie od działań rządu, tylko od nas samych" - wspomina jeden z blogerów. "Łatwo mi mówić, bo miałem wówczas osiem lat, a mój rowerek wykorzystywał najstarszą formę ekologicznego paliwa: moc pedałów" - dodaje.

Nie przypadkiem, bo kryzys paliwowy sprawił, że ludzie zastanawiali się, czy nie przyjdzie im przesiąść się na rowery. W filmie since fiction z 1973 roku "Zielona pożywka" pojawia się scena, w której główny bohater musi za pomocą rowerowego dynama wyprodukować energię potrzebną do oświetlenia mieszkania.
Jednak zdaniem Fiony Venn poczucie paniki nie miało w gruncie rzeczy uzasadnienia i zostało stworzone sztucznie. "Choć rzeczywiście doszło do spadku dostaw z krajów arabskich, firmy paliwowe radziły sobie, sprowadzając ropę poprzez kraje trzecie. Cała społeczna akcja oszczędzania wcale nie doprowadziła do zmniejszenia zużycia ropy przez Amerykanów. Wręcz przeciwnie, w latach 1973 - 75 konsumpcja ropy nawet wzrosła" - mówi profesor Venn.

Skąd zatem wzięły się kolejki na stacjach? Zdaniem profesor Merrill wywołało je przede wszystkim racjonowanie benzyny. "Kierowcy nie mogli nalać do pełna, więc podjeżdżali na stacje po wiele razy, bojąc się, że zabraknie im paliwa albo następnym razem nie zdołają zatankować" - wyjaśnia historyk.

Nie znaczy to jednak, że kryzys nie miał wpływu na amerykańską gospodarkę. Przeciwnie - giełda spadła o 15 procent w ciągu pierwszego miesiąca, a w ciągu następnego roku 45 procent. Ceny żywności i wyrobów przemysłowych bardzo wzrosły, inflacja sięgała 10 procent. W wyniku światowej recesji wielu Amerykanów straciło pracę, bo fabryki ograniczały produkcję. Potężny wcześniej przemysł samochodowy w USA zaczął gwałtownie tracić rynek na rzecz mniej paliwożernych aut europejskich i japońskich.

Choć Ameryką wstrząsnął jeszcze drugi kryzys, związany z rewolucją irańską w 1979 roku, to od połowy lat 80. ceny ropy zaczęły gwałtownie spadać i były bardzo niskie aż do połowy obecnej dekady. "Wspomnienia kolejek i racjonowania paliwa bladły coraz bardziej. Fabryki na nowo rozkręciły produkcję paliwożernych gigantów, tym razem głównie ogromnych samochodów terenowych. Jednak w 2005 roku huragan Katrina, podczas którego ceny benzyny znów zaczęły bardzo gwałtownie rosnąć, przypomniał Amerykanom o szoku naftowym" - uważa profesor Merrill. Uzależnienie od ropy - zarówno w kontekście ekologicznym, jak i groźby szantażu ze strony najrozmaitszych nieprzychylnych USA dyktatorów - staje się coraz ważniejszym tematem dyskusji wśród polityków i zwykłych ludzi.

Małgorzata Werner
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Najczęściej komentowane

    «