Tak Litwa "zgubiła" miliard euro
Litwini to prawdziwi mistrzowie w marnotrawieniu unijnych pieniędzy. Na zamknięcie elektrowni atomowej w Ignalinie dostali aż miliard euro. Tymczasem pieniądze zniknęły, szefowie firmy nie wiedzą, co się z nimi stało, a nic jeszcze przy jądrowej siłowni nie zrobiono.
- Polacy to tania siła robocza
- Ekspert: Atom w 10 lat? Będzie trudno
- Orlen skarży się Brukseli na Litwę
- Orlen stawia Litwinom ultimatum
- Największa elektrownia świata w Polsce
- Finlandia woli atom od rosyjskiego prądu
- Litwa wprowadzi euro szybciej niż Polska
- To pewne. Orlen sprzeda Możejki Rosjanom
- Obwód kaliningradzki będzie miał atom
- Wielka wojna o polski atom
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na zamknięcie Ignalińskiej Elektrowni Atomowej wydano już miliard euro, przyznanych przez Unię Europejską, ale nie wykonano jeszcze żadnej realnej pracy - pisze dziennik "Lietuvos Rytas". "Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, gdzie się podziały te pieniądze" - mówi na łamach gazety nowy dyrektor siłowni Osvaldas Cziukszys. Przed tygodniem zastąpił on na stanowisku dyrektora Wiktora Szewałdina, który siłownią na Litwie kierował przez 18 lat.
Zarządzanie Ignalińską Elektrownią Atomową, która została wyłączona 31 grudnia ubiegłego roku, Cziukszys zamierza rozpocząć od wystosowania ultimatum do niemieckiego koncernu Nukem Technologies. Koncern ten od trzech lat realizuje projekt zamknięcia elektrowni; w tym czasie rozpoczęto jedynie budowę magazynu do składowania wykorzystanego paliwa.
Unia Europejska na zamknięcie siłowni na Litwie w okresie 2007-2013 przyznała 1,3 mld euro. Na lata 2013-2020 mają być przyznane kolejne pieniądze, ale negocjacje w tej sprawie jeszcze się nie rozpoczęły.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!