Najważniejsze w wyborze kredytu, to nie waluta, a rodzaj pożyczki. Bo na naszym rynku są dwa rodzaje kredytów - indeksowane i prawdziwie walutowe. Na pierwszy rzut oka nie ma między nimi większych różnic - wynika z raportu "Open Finance".

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. W pożyczce walutowej klient pożycza od banku kwotę w danej walucie. Jeśli pomiędzy datą podpisania umowy, a wypłatą pieniędzy złoty się umocni, to dostaniemy mniej pieniędzy, niż chcieliśmy.

>>>Tam weźmiesz najlepszy kredyt na dom

"Załóżmy, że Kowalski chce pożyczyć 400 tys. złotych na mieszkanie, a w dniu składania wniosku kredytowego, euro kosztuje 4 zł (różnice w kursach zakupu i sprzedaży dla ułatwienia pomińmy). Kowalski składa więc wniosek o kredyt w wysokości 100 tys. euro. Ale pomiędzy złożeniem wniosku a uruchomieniem kredytu następuje umocnienie złotego i w dniu wypłaty euro kosztuje 3,75 zł. Klient otrzyma więc 375 tys., a brakujące 25 tys. będzie musiał dołożyć z własnej kieszeni" - wyjaśnia Marcin Krasoń z Open Finance.

O wiele lepszym kredytem jest pożyczka indeksowana. Klient mówi bankowi, ile potrzebuje złotych na mieszkanie, a instytucja przelicza to na euro. "Kowalski złoży wniosek o 400 tys. zł kredytu wyrażone w euro, a nie o 100 tys. euro. Jeśli kurs euro spadnie do 3,75 zł, Kowalski i tak otrzyma 400 tys. zł., a rzeczywista kwota kredytu wyniesie 106,67 tys. euro" - tłumaczy Krasoń.

Najgorzej mają ci, któzy zgodzili się na kredyt w transzach. Im dłuższy okres wypłat, tym większa szansa, że zmieni się kurs i na konto wpłynie mniej pieniędzy, niż trzeba na mieszkanie.

>>>Porównaj kredyty hipoteczne

"Kredyty walutowe, niosące ze sobą takie zagrożenie, mają w ofercie m.in. Bank Ochrony Środowiska, Deutsche Bank Polska i Nordea Bank Polska. Z kolei kredyty indeksowane dostępne są m.in. w Banku DnB Nord, mBanku, MultiBanku i Polbanku" - tłumaczy Krasoń.

Dlatego, zanim weźmiemy pożyczkę, warto sprawdzić jaki rodzaj kredytu chce nam dać bank i przeczytać dokładnie umowę. Trzeba pamiętać jeszcze o jednym. Przy udzielaniu kredytu bank wypłaci nam pieniądze po kursie kupna waluty, podczas gdy spłacamy pożyczkę po kursie sprzedaży. "Oznacza to, że już w momencie otrzymania kredytu jesteśmy bankowi winni więcej niż pożyczyliśmy" - mówi Krasoń.