Niemal 20 giełdowych spółek kontrolowanych pośrednio i bezpośrednio przez Skarb Państwa w ubiegłym roku zapłaciło swoim zarządom 167 mln zł – wynika z podsumowania DGP na bazie raportów rocznych firm. To kwota o niemal 5 proc. większa niż rok wcześniej.

Ale przecież jest kominówka

W większości firm wydatki na wynagrodzenia dla zarządów faktycznie spadły. Zwyżki miały miejsce w dwóch najlepiej płacących firmach – Alior Banku i Banku Pekao. W obu najwięcej do powiedzenia ma państwowy Powszechny Zakład Ubezpieczeń. Statut Alioru został już dostosowany do wymogów ustawy. Przewiduje ona ograniczenie płac dla zarządów do maksymalnie 15-krotności średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw, czyli obecnie 72 tys. zł miesięcznie (drugie tyle można dostać w postaci premii). Ograniczenia dotyczą również rad nadzorczych.

Wzrost wynagrodzeń był w Aliorze związany z dużymi nagrodami dla zarządu w związku ze sfinalizowaniem w końcu 2016 r. przejęcia Banku BPH. W Pekao zmian w statucie jeszcze nie było (PZU tłumaczyło, że zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji nie sprawuje kontroli nad tym bankiem). Dodatkowo po odkupieniu przez PZU i Polski Fundusz Rozwoju kontrolnego pakietu Pekao od włoskiego UniCredit dokonana została wymiana niemal wszystkich członków zarządu. Części usuniętych menedżerów wypłacono odprawy.

Mocniej – bo o ponad 8 proc. – zwiększyły się raportowane przez giełdowe spółki pod kontrolą Skarbu Państwa wynagrodzenia członków rad nadzorczych. Wyniosły niemal 15,4 mln zł. W tej pozycji spadek kosztów miał miejsce tylko w trzech firmach – Orlenie, Tauronie i Banku Ochrony Środowiska.

Przedstawiciele załogi na czele

Którzy z członków rad zarabiają najwięcej? Ze sprawozdań spółek wynika, że najczęściej są to... reprezentanci załogi. Więcej niż połowa z pierwszej dziesiątki najlepiej zarabiających członków rad państwowych spółek to właśnie przedstawiciele pracowników. Tak jest w przypadku Bogusława Szarka czy Leszka Hajdackiego z KGHM, czy też Krzysztofa Czarnoty z PKP Cargo, czy zmarłego pod koniec listopada minionego roku Marka Podskalnego, innego członka nadzoru kolejowej firmy. Wyższe uposażenia niż „zwykłych” członków rad biorą się stąd, że przedstawiciele załogi pobierają również zwykłe pensje. Szarek – lider zestawienia – zarobił w 2017 r. w KGHM 422 tys. zł brutto. Z tego 168 tys. to wynagrodzenie członka rady. Reszta: krótkoterminowe świadczenia pracownicze (w porównaniu z 2016 r. były o jedną czwartą wyższe).

W efekcie najwyżej wynagradzani członkowie rad – przedstawiciele załogi – mogą liczyć na kwoty, jakie dostają najlepiej uposażeni członkowie rad banków komercyjnych. Przykładowo Józef Wancer uzyskał w minionym roku z tytułu zasiadania w radzie Banku BGŻ BNP Paribas 600 tys. zł. Kilka lat temu Wancer był prezesem tego banku. Z kolei Andrzej Olechowski, członek rady Banku Handlowego, zarabia tam 400 tys. rocznie. Leszek Czarnecki, jeden z najbardziej znanych inwestorów giełdowych, w kilku swoich spółkach finansowych zarobił jako członek rady 1,5 mln zł. Ale on de facto kontroluje ich działalność.

Potem eksperci i znajomi

Piąte miejsce wśród najlepiej zarabiających członków rad państwowych firm (z wynikiem 272 tys. zł) zajął w minionym roku Piotr Sadownik, szef tego organu w PKO BP i członek nadzoru Banku Ochrony Środowiska. Jak podaje ta pierwsza instytucja, „obecnie jest partnerem odpowiedzialnym za departamenty sporów sądowych i arbitrażu, projektów infrastrukturalnych i prawa publicznego oraz prawa własności intelektualnej w warszawskim biurze kancelarii prawnej Gide Loyrette Nouel.

Na ósmym miejscu znalazł się Alojzy Nowak, dziekan Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, który 207 tys. zł zarobił dzięki pracy w radach PZU i Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W obu znalazł się w 2012 r. Dwa dni temu wszedł do rady nadzorczej prywatnego Banku Millennium.

Dziesiąte miejsce zajęła Janina Goss, bliska znajoma Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości. W radach Polskiej Grupy Energetycznej i BOŚ zarobiła w minionym roku 183 tys. zł.

Na 60 osób, które zasiadały w 2017 r. w spółkach Skarbu Państwa i zarobiły w nich co najmniej 100 tys., tylko w 11 przypadkach te dochody były mniejsze niż rok wcześniej. Dominujący wzrost nie był jednak efektem rozrzutności firm, ale raczej obrotności zainteresowanych – co np. skutkowało wejściem do nadzoru kolejnej spółki. Albo tego, że w 2016 r. dzisiejsi członkowie rad nie pobierali wynagrodzenia przez pełne 12 miesięcy.

Po wyborach wygranych przez PiS w listopadzie 2015 r. wymiana kadr rozkręcała się stopniowo. Niewykluczone, że zarobki części tych ludzi w radach w tym roku będą mniejsze – państwowy właściciel często decyduje się bowiem na zmiany również w trakcie jednej kadencji parlamentu. Na ogólną kwotę wydatków spółek na rady te zmiany nie mają większego wpływu.