Mimo uspokajających deklaracji nadzoru finansowego i banków mieszkańcy Łotwy ustawiali się w kolejkach przed bankomatami. Ten niewielki kraj w ciągu dwóch dziesięcioleci od odzyskania niepodległości doświadczył już kilku spektakularnych krachów bankowych. Ostatni z nich, upadek banku Latvijas Krajbanka po przejęciu jego macierzystej spółki na Litwie przez tamtejsy rząd, miał miejsce przed kilku tygodniami.

"Te wycofania nie wywrą w żaden sposób wpływu na naszą pracę" - powiedział w poniedziałek w telewizji komercyjnej LNT szef Swedbank Latvia Maris Mancinskis. Zarówno Swedbank, jak i inny duży szwedzki bank SEB podały, iż odnotowały zwiększone wycofywanie gotówki w niedzielę po tym, gdy na Twitterze pojawiły się pogłoski o ich problemach. Bezpośrednio po poniedziałkowym otwarciu sztokholmskiej giełdy notowania akcji Swedbanku obniżyły się o 2,6 proc., zaś SEB o 1,2 proc., podczas gdy ogólny indeks spadł o 0,5 proc.

Mancinskis nazwał te pogłoski "absolutnie absurdalnymi", dodając, iż częstotliwość wycofań zaczęła rosnąć w niedzielę po południu. Łączne wkłady Swedbanku na Łotwie wynoszą 1,6 mld łatów (3,1 mld dolarów).

Rzeczniczka łotewskiej policji bezpieczeństwa Kristine Apse-Krumina powiedziała LNT, iż formacja ta wszczęła dochodzenie w celu wykrycia źródła plotek. Rozpowszechnianie nieprawdziwych pogłosek, które grożą destabilizacją systemu bankowego, jest na Łotwie przestępstwem z maksymalną sankcją dwóch lat więzienia.