PiS od objęcia władzy mocno zwiększył wydatki socjalne. Najszerszym strumieniem miliardy złotych płyną do gospodarstw domowych z dziećmi dzięki świadczeniom wypłacanym z programu "Rodzina 500 plus". Politycy PiS chcą jednak, aby poprawę w portfelach odczuły kolejne grupy społeczne. Dlatego oprócz zaplanowanej na październik obniżki wieku emerytalnego, na zapleczu rządu trwają prace nad nowymi pomysłami wsparcia seniorów. Zapowiedział to już podczas kongresu partii w Przysusze prezes Jarosław Kaczyński. Wskazał jednak, że będzie to możliwe, o ile sytuacja gospodarcza pozwoli.

Świadczenie finansowe miałoby być wypłacane emerytom i rencistom od 2018 r. Beneficjenci dostawaliby je corocznie, ale raz w roku, a nie co miesiąc jak 500 plus skierowane do rodzin. Wypłata mogłaby nastąpić np. przed Bożym Narodzeniem.

Widać, że po wprowadzeniu 500 plus rodziny robią lepsze zakupy, bo ich sytuacja finansowa poprawiła się, a osoby starsze liczą każdy grosz. W wielu rozmowach z emerytami, którzy dostają najniższe świadczenia, przewija się wątek, że taki jednorazowy zastrzyk finansowy pozwoliłby im na niewielkie inwestycje, zrobienie remontu, zakup sprzętu, bo na bieżąco nie są w stanie oszczędzać – mówi Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Czy świadczenie otrzymają wszyscy, czy będzie uzależnione od wysokości emerytury, na razie nie wiadomo. Wiadomo, że aby weszło w życie, pieniądze na jego pokrycie powinny zostać zapisane w ustawie budżetowej na 2018 r. Pracuje obecnie nad nią resort finansów, który szacuje, że sfinansowanie nowego dodatku będzie kosztowało 2,5 mld zł. Z naszych wyliczeń wynika, że środki w tej wysokości pozwolą co roku na wypłatę świadczenia dla 5-6 mln emerytów i rencistów (wszystkich jest ok. 9 mln). Choć będzie to zależało nie tylko od pieniędzy zarezerwowanych w kasie państwa, ale także od tego, czy byłoby to świadczenie w identycznej wysokości dla wszystkich, czy różnicowano by je w zależności od wysokości emerytury czy renty. – To wstępny projekt, jeszcze przed konsultacjami – mówi minister Rafalska.

Na pewno dla części PiS istotne będą także argumenty polityczne stojące za przyznaniem środków ekstra dla seniorów. Od przyszłego roku startuje trzyletni wyborczy maraton: najpierw wybory samorządowe w 2018 r., potem w 2019 r. europejskie oraz parlamentarne i wreszcie w 2020 r. prezydenckie. – Emeryci są i będą istotną grupą wyborców. Zależą od instytucji publicznych, więc politykowi łatwo do nich dotrzeć. Poza tym, z powodu zmian demograficznych, na pewno nie będzie ich ubywać – zauważa politolog Rafał Chwedoruk.

2,5 mld zł dla emerytów

Z naszych informacji wynika, że przy ul. Świętokrzyskiej analizowane jest właśnie, czy uda się wysupłać w przyszłym roku ok. 2,5 mld zł na program 500 plus dla emerytów. Zadanie jest niełatwe.

Ministerstwo Finansów finalizuje prace na projektem przyszłorocznego budżetu państwa – w przyszłym tygodniu dokument powinien zostać zaakceptowany przez rząd. Pewne jest, że o wielkim wydawaniu w 2018 r. nie ma mowy. Przeciwnie, reguła wydatkowa zmusza urzędników fiskusa do szukania oszczędności i przycinania wydatków.

Z naszych informacji wynika, że realne cięcia u budżetowych dysponentów sięgną blisko 3 mld zł. To sporo niższa kwota niż 7–9 mld zł, które trzeba było znaleźć, gdy na przełomie czerwca i lipca startowały prace nad projektem rządowych dochodów i wydatków. To zasługa m.in. tego, że fiskus spodziewa się lepszych efektów uszczelnienia VAT. W kwietniu prognozowano, że w 2018 r. da to ekstra 6 mld zł, z naszych informacji wynika jednak, że w budżecie na 2018 r. może to być nieco ponad 8 mld zł.

Jednak ministrów chętnych do powiększenia swoich budżetów jest wielu, a pieniędzy do rozdzielenia niedużo. Tym bardziej że rząd musi wziąć poprawkę na sfinansowanie w przyszłym roku obniżki wieku emerytalnego, za którą rachunek opiewa na ok. 10 mld zł. Seniorzy mogą też jak co roku liczyć na waloryzację, z której do ich gospodarstw domowych trafi w 2018 r. 5,4 mld zł. Wiceminister finansów Teresa Czerwińska, która odpowiada przy ul. Świętokrzyskiej za przygotowanie projektu budżetu, sprawdza, czy w publicznej kasie uda się wygospodarować 2,5 mld zł.

Jednorazowe dodatki

Twardych deklaracji nie ma, ale trwają poszukiwania możliwości sfinansowania dodatków emeryckich. Na pewno jest w tej kwestii dobra wola. Jeśli nawet ta inicjatywa nie zostanie zapisana w budżecie, to nie znaczy, że w trakcie roku sytuacja finansowa nie pozwoli nam podjąć decyzji o wypłacie świadczenia – mówi nasz rozmówca z kręgów rządowych.

Z punktu widzenia resortu finansów dodatki jednorazowe są lepszym rozwiązaniem, ponieważ nie są corocznie waloryzowane jak emerytury, więc nie obciążają w takim stopniu budżetu.

Byłby to pomysł na modelową kiełbasę wyborczą. Choć obciążałby wizerunek PiS jako partii socjalnej, adresującej swoje rozwiązanie do najbiedniejszych, podczas gdy żyjemy w społeczeństwie, w którym wszyscy chcą być klasą średnią. Dlatego długoterminowo to może być dyskusyjny pomysł, ale krótkoterminowo lepiej zrobić coś niż nic – ocenia politolog Rafał Chwedoruk.

Waloryzacja mieszana

Obecna inicjatywa PiS to rozwinięcie pomysłu sprzed dekady. Już w latach 2005–2007 politycy tego ugrupowania wprowadzili jednorazowe dodatki do najniższych rent i emerytur. Wówczas za tym krokiem stała chęć dofinansowania tej konkretnej grupy seniorów, a ówczesny rząd obawiał się, że inna forma wsparcia, np. waloryzacja kwotowa, będzie niekonstytucyjna. Dlaczego? Dla części osób o najwyższych świadczeniach może ona oznaczać, że świadczenia realnie stracą na wartości.

Ekipa PO–PSL podjęła ryzyko i wprowadziła waloryzację kwotową w wysokości 75 zł w 2012 r. Trybunał Konstytucyjny uznał wówczas, że tego typu rozwiązanie może być stosowane sporadycznie i nie może być stałym elementem systemu emerytalnego. Dlatego w następych latach pojawiały się inne pomysły, które miały sprawić, że osoby o najniższych świadczeniach otrzymają nieco więcej niż inni.

Najpierw była to waloryzacja mieszana z minimalną kwotą podwyżki. W wyborczym 2015 r. poprzedni rząd pokazał projekt jednorazowych dodatków dla emerytów. Po wyborach i przejęciu władzy przez PiS zostały one przyjęte i uchwalone w nowej wersji. Ekstraświadczenie, w zależności od wysokości emerytury – wynosiło od 50 do 400 zł. Dla budżetu oznaczało to wydatek ponad 1,4 mld zł. W tym roku PiS powielił pomysł poprzedników na waloryzację mieszaną, gwarantując podwyżkę w wysokości minimum 10 zł. Jednocześnie najniższe emerytury, renty rodzinne i renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy zostały podniesione do 1000 zł.