Rząd zabezpiecza się przed brakiem pieniędzy w budżecie na skutek kryzysu wywołanego koronawirusem. Chce redukować zatrudnienie lub w najlepszym wypadku na pewien czas obniżać wynagrodzenia osób, które pracują w administracji rządowej, w tym służbie cywilnej. Takie rozwiązania znalazły się w ustawie z 9 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Ustawą zajmie się teraz Senat. Nawet jeśli pojawią się poprawki, to wszystko wskazuje na to, że w Sejmie zostaną one odrzucone.
Odgórne cięcia
Administracja rządowa nie chce powielać błędów Michała Boniego, który opracował dla ówczesnego premiera Donalda Tuska ustawę, która miała odchudzić całą administrację o co najmniej 10 proc. Zakwestionował ją Trybunał Konstytucyjny i trafiła ona do kosza. Obecnie zmniejszenie zatrudnienia będzie indywidualnie ustalane dla każdego urzędu. O mniejszą liczbę etatów lub czasowe obniżenie wynagrodzenia na okres budżetowy będzie wnioskował szef kancelarii premiera do Rady Ministrów. Wcześniej będzie musiał uzyskać opinię w tej sprawie od szefa służby cywilnej.
– – mówi dr Jakub Szmit, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Gdańskiego.
– – dodaje.
Mariusz Witczak, poseł PO i członek Rady Służby Publicznej, uważa, że wprowadzenie takiego rozporządzenia przez rząd ma być pretekstem do kolejnych czystek wśród urzędników, którzy znaleźli zatrudnienie za poprzedniej ekipy.
Jednak osoby, które monitorują sytuację m.in. w służbie cywilnej, są innego zdania.
– – tłumaczy Tadeusz Woźniak, poseł PiS i przewodniczący Rady Służby Publicznej.
– – przekonuje Woźniak.
(Nie)przerost urzędów
Kiedy w rządzie Donalda Tuska pojawił się pomysł redukcji korpusu, liczba osób w nim zatrudnionych sięgała ok. 124 tys. Teraz to o 4 tys. etatów mniej. Co więcej, ze sprawozdania szefa służby cywilnej za 2019 r. wynika, że przeciętne zatrudnienie wzrosło względem 2018 r. o 1785 etatów. Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej, tłumaczy, że urzędnikom przybyło nowych obowiązków. Chodzi m.in. o obsługę przez urzędy wojewódzkie spraw cudzoziemców starających się o zgodę na pobyt lub zatrudnienie na terytorium RP, nałożenie na Inspekcję Ochrony Środowiska nowych zadań w zakresie nadzoru nad gospodarką odpadami w ramach tzw. pakietu odpadowego. Do tego doszło przejęcie przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego zadań związanych z obsługą elektronicznego systemu poboru opłat za przejazd wyznaczonymi odcinkami dróg krajowych i autostradami. Wszystkie te urzędy zgłaszały problemy z prawidłową i terminową realizacją swoich zadań.
– – mówi Tadeusz Woźniak.
Według niego rząd wcale nie musi skorzystać z uprawnienia do wydania rozporządzenia w sprawie cięć w administracji. Zastrzega, że musi mieć jednak przygotowane odpowiednie przepisy w tym zakresie, jeśli sytuacja budżetowa diametralnie by się pogorszyła.
– – mówi prof. Jolanta Itrich-Drabarek, były członek Rady Służby Cywilnej z Uniwersytetu Warszawskiego.
– – dodaje.
Łączenie wydziałów
Zdaniem osób, które już swego czasu mierzyły się z racjonalizacją zatrudnienia w administracji rządowej, doprowadzenie do zmniejszenia liczby urzędników jest możliwe, ale pod pewnymi warunkami.
– – mówi Marek Reda, były dyrektor generalny Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego.
– ostrzega Reda.
Zdaniem dyrektorów generalnych oszczędności można też poczynić na niezatrudnianiu nowych osób w miejsce tych odchodzących na emeryturę. A tu według szacunków można ograniczyć zatrudnienie o pięć lub więcej procent.
– – dodaje Aneta Lipińska, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim.