Takie restrykcyjne działania będą podejmowane po zebraniu przez szefa służby cywilnej informacji na temat przerostu zatrudnienia w poszczególnych instytucjach rządowych. Rozwiązania te znalazły się w projekcie ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (tzw. tarczy 2.0). W trakcie prac sejmowych nad fragmentem dotyczącym zwolnień nie zdecydowano się złagodzić skutków wprowadzanego mechanizmu. Zaproponowane restrykcyjne rozwiązania wzbudziły ogromy niepokój wśród pracowników budżetówki.
(Nie) tylko służba cywilna
Od prawie 10 lat urzędnicy mogli narzekać tylko na brak podwyżek i zamrożoną kwotę bazową. O redukcji zatrudnienia nie było mowy. To się jednak zmieni. Rząd zrezygnował z określania dla wszystkich urzędów limitów zwolnień, będą one ustalane indywidualnie dla poszczególnych instytucji. Zostaną nimi objęci nie tylko członkowie korpusu służby cywilnej, lecz także pozostali pracownicy zatrudnieni na podstawie przepisów o pracownikach urzędów państwowych, a także kodeksu pracy.
mówi dr Jakub Szmit, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Gdańskiego.
Zdaniem opozycji takie rozwiązanie jest tylko zabiegiem PR i pretekstem do pozbycia się osób, które nie są związane z obecnym rządem.
Pracę mają też tracić urzędnicy mianowani, których obecnie jest w administracji ok. 8 tys. Wśród nich są absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, a także pozostali pracownicy, którzy przez zdanie trudnego egzaminu i znalezienie się w ograniczonym limicie dla najlepszych otrzymali taki tytuł. Sami zainteresowani podkreślają, że takie rozwiązanie jest skazane na zarzut niekonstytucyjności i powołują się tu na wyrok z 14 czerwca 2011 r. (sygn. akt Kp 1/11).
mówi Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.
dodaje.
Z tym stanowiskiem zgadza się też prof. Józefa Hrynkiewicz, działaczka PiS i była dyrektor KSAP.
przekonuje Hrynkiewicz.
dodaje.
Nieco inny pogląd na tę sytuację ma prof. Stefan Płażek, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
przekonuje Płażek.
Ograni związkowcy
Zaproponowane przez rząd regulacje zakładają też, że w tej sytuacji nie będą mieć zastosowania przepisy o zwolnieniach grupowych.
mówi dr Jakub Szmit.
wylicza.
I tak np. urzędnik z dziewięcioletnim stażem na podstawie przepisów specjalnych będzie mógł liczyć na dwumiesięczną oprawę. Jeśli miałaby do niego zastosowanie ustawa o zwolnieniach grupowych, zyskałby dodatkowy miesiąc.
oburza się Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w łódzkim urzędzie wojewódzkim. Zapowiada, że będzie walczył o każde miejsce pracy dla członków związku.