Dziennik Gazeta Prawana logo

Najwyższe zarobki, czyli polska mapa zamożności

1 sierpnia 2012, 06:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polska flaga
Polska flaga/Shutterstock
Kiedy spojrzeć na najnowsze dane GUS o średnim wynagrodzeniu w przemyśle, wygląda to naprawdę nieźle. W pierwszym półroczu wyniosło ono 3762 złotych. Jest w tym haczyk. Różnice między regionami są ogromne. Deszcz pieniędzy najgęściej pada na Górnym Śląsku.

Najlepiej zarabiali pracownicy firm funkcjonujących na Śląsku. Tam średnie zarobki w przemyśle wyniosły 4437 zł i były najwyższe w kraju. Zadecydowali o tym w dużym stopniu górnicy, których przeciętne pensje wyniosły prawie 6,2 tys. zł. Na drugim miejscu jest woj. mazowieckie z przeciętnym wynagrodzeniem 4326 zł. Tu z kolei wynik zawyża Warszawa, która przyciąga dobrze opłacanych specjalistów – średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach w stolicy wynosi blisko 4,8 tys. zł.

Na drugim krańcu listy płac znajdują się regiony rolnicze. Na przykład w woj. warmińsko-mazurskim średnie wynagrodzenie wynosi tylko 3021 zł i jest o ponad 1400 zł niższe niż na Śląsku oraz o 1300 zł niższe niż mazowieckie. Bardzo duży dystans do liderów, wynoszący 1100 – 1300 zł, dzieli też pracowników w firmach działających m.in. w województwach: podkarpackim, podlaskim, świętokrzyskim i zachodniopomorskim.

To nie przypadek. W tych regionach mało jest dużych przedsiębiorstw i dlatego nie ma tam silnych związków zawodowych. W wielu przypadkach silne związki gwarantują zatrudnionym, szczególnie w dużych przedsiębiorstwach, wysokie płace.

Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP, uważa, że na wysokość zarobków istotny wpływ ma poziom bezrobocia. Tam, gdzie problemy z pracą od lat są duże, tam i płace są niskie. Potwierdzają to dane GUS. Na przykład w czerwcu najwyższe bezrobocie było w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie wyniosło 19,2 proc. Znacznie wyższą od przeciętnej stopę bezrobocia, która osiągnęła poziom 12,4 proc., miały też m.in. województwa zachodniopomorskie (16,7 proc.), podkarpackie (15 proc.), świętokrzyskie (14,8 proc.) i podlaskie (13,8 proc.).

A w końcu roku bezrobocie będzie jeszcze wyższe – twierdzą eksperci. Pracodawcy nie będą więc skłonni do podwyższania pensji. Także w przyszłym roku płace pozostaną na uwięzi. Powód? Koniunktura gospodarcza jest niepewna i jak prognozują ekonomiści, kryzys w wielu krajach Unii Europejskiej może się pogłębić.

Tym samym dysproporcje między polskimi województwami mogą się nadal pogłębiać, bo hamowanie zwykle najbardziej odczuwają najsłabsze regiony. I choć zwykle tam, gdzie zarobki są niższe, mniejsze są też koszty utrzymania, to jednak nie na tyle, by zniwelować dysproporcje.

Niskie pensje i wysokie bezrobocie będą więc wciąż powodować, że osoby najbardziej przedsiębiorcze i z wysokimi kwalifikacjami będą opuszczać najsłabsze regiony, przenosząc się do dużych aglomeracji lub wyjeżdżając za granicę.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj