"Ważny jest zatem wybór właściwego kandydata. Przedsiębiorcy rozumieją to doskonale i nie chcą zdawać się na ślepy los. Wyłowienie wysokich rangą menedżerów zlecają wyspecjalizowanym firmom doradztwa personalnego. Często działającym na całym świecie: Korn Ferry International, Egon Zehnder International, Spencer Stuart, Heidrick & Struggles czy Russel Reynolds Associates. To specjaliści na rynku executive search, którzy pomagają firmom w obsadzie stanowisk prezesów i członków zarządu. I choć za taką usługę trzeba słono zapłacić, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wskazany kandydat sprawdzi się na eksponowanym stanowisku. Naszym atutem jest wieloletnia praktyka. Dysponujemy nie tylko wiedzą, ale również szerokimi kontaktami. Mamy dostęp do najlepszych menedżerów w różnych branżach. Rzadko mamy problem ze znalezieniem kandydata o określonym profilu menedżerskim" - mówi Krzysztof Nowakowski, prezes firmy doradczej Korn Ferry.

Poszukiwany, poszukiwana

Zadaniem firm doradczych jest znalezienie właściwego kandydata, nawiązanie z nim kontaktu i nakłonienie go do zmiany stanowiska. Poszukiwanie odpowiedniego kandydata może trwać tygodniami, a nawet miesiącami. Wszystko zależy od tego, jak duże wymagania ma przyszły pracodawca oraz ile czasu potrzeba na "rozpracowanie" kandydata.

Niemal wszystkie firmy doradcze dysponują wewnętrzną bazą danych potencjalnych kandydatów. Jest podstawą ich działań. "Nasza baza liczy 50 tys. życiorysów osób o różnych karierach zawodowych. Jest obsługiwana przez specjalne programy umożliwiające skuteczne przeszukiwanie według określonych kryteriów. Wachlarz kandydatów ciągle się rozszerza. Każdy projekt doradczy przynosi kolejne nazwiska" - tłumaczy Krzysztof Nowakowski. "Sporo zgłoszeń mamy też od samych kandydatów, którzy kontaktują się z nami i przynoszą swoje CV" - dodaje.

Nie każdy może być dyrektorem

O telefonie od Korn Ferry, Spencer Stuart czy Heidrick & Struggles marzy wielu wykwalifikowanych menedżerów. Niewielu się go jednak doczeka. Dlaczego? Najczęściej z powodu niewystarczających kwalifikacji. O wartości menedżera decydują m.in. jego dotychczasowe osiągnięcia i doświadczenia zawodowe. Marta Kowalska-Marrodan, szefowa firmy doradczej Egon Zehnder International w Polsce, podkreśla, że poszukując kandydata, opiera się na ocenie jego kluczowych kompetencji. "Analizujemy dotychczasowe dokonania, przyglądamy się karierze. Zwracamy uwagę, czy ma doświadczenie w zarządzaniu zespołem oraz umiejętność pracy zespołowej" - opowiada. "Jesteśmy w stanie nakreślić profil kandydata. Z tego wynika metoda oceny polegająca na analizie przeszłych dokonań i sukcesów" - dodaje.

Z kolei Krzysztof Nowakowski zaznacza, że podczas rozmów z kandydatami stara się oceniać ich kompetencje przywódcze, zdolności komunikacyjne, umiejętność podejmowania decyzji, poziom motywacji zawodowej oraz profil inteligencji emocjonalnej. W poszukiwaniu idealnego kandydata opiera się na aktywnym reaserchu. "Rozmawiamy ze specjalistami z branży, osobami, które osiągnęły w niej sukces. Wiedza oparta wyłącznie o bazę danych po kilku miesiącach jest już nieaktualna" - podkreśla.

Pieniądze czy prestiż

Gdy headhunter wyłowi już odpowiedniego kandydata, jego zadaniem jest przekonanie go do zmiany obecnego miejsca pracy. Większość z nich to osoby zajmujące wysokie, sowicie opłacane stanowiska. Co może przekonać do porzucenia posady? Magnesem najczęściej bywają pieniądze. Większe niż w obecnej firmie. Czasem prestiż, jaki wiąże się z nowym miejscem pracy. Albo możliwość spróbowania czegoś nowego, nowe wyzwania. Telefon od headhuntera bywa niekiedy świetną okazją do tego, aby poprosić obecnego szefa o podwyżkę. Jak twierdzi Marta Kowalska-Marrodan, świetnych menedżerów docenia się niekiedy dopiero wtedy, gdy poinformują o zamiarze odejścia z firmy.

Tylko ani mru-mru

Podstawą kontaktów konsultantów executive search z kandydatami jest dyskrecja. "To zwyczajna przyzwoitość wobec osób, z którymi rozmawiamy o zmianie pracy. Często kandydaci wcale nie mają zamiaru opuszczać swojego stanowiska. Nawet, gdy na spotkanie przychodzą z czystej ciekawości, jest to dla nich stresujące. Ujawnienie rozmów może rodzić potencjalne konsekwencje, że dowie się o tym obecny pracodawca. Dlatego dyskrecja to wymóg naszej profesji" - podkreśla Krzysztof Nowakowski. Podobnego zdania jest Marta Kowalska-Marrodan. "Ujawnianie jakichkolwiek nazwisk podczas prowadzonych projektów byłoby naruszeniem zaufania" - mówi. Zdarzają się jednak przypadki, że źródłem przecieków są sami kandydaci. Propozycja zmiany pracy może podnieść prestiż osoby, która zostaje zaproszona do rozmów. Zwłaszcza, jeśli otrzyma telefon od znanego na rynku headhuntera. Nic dziwnego, że pojawia się pokusa, aby o tym komuś opowiedzieć i pochwalić się. Krzysztof Nowakowski wspomina, że przed laty spotkał się z taką sytuacją: ktoś rozpowiadał, że jego firma dzwoniła do niego z ciekawą propozycją. "Co ciekawe, my wcale się z taką osobą nie kontaktowaliśmy. Nawet nie myśleliśmy o niej jako o potencjalnym kandydacie!" - uśmiecha się.

Dobre doradztwo musi kosztować

Wykwalifikowanych menedżerów przez firmy headhunterskie szukają nie tylko wielkie, międzynarodowe korporacje, ale również mniejsze firmy. "Podejmujemy się wykonania projektów, które mają sens. Nie ma znaczenia, czy firma, która się do nas zgłasza, jest duża, czy mała. Parę lat temu kilka młodych osób w Dolinie Krzemowej poszukiwało kadr do swej małej, ale dynamicznej firmy. Zrealizowaliśmy ten projekt w wielu krajach. Dziś firma się rozrosła. I jest znana na całym świecie. To Google" - wspomina Marta Kowalska-Marrodan.

Barierą dla firm chcących zlecić poszukiwanie odpowiedniego kandydata mogą być jednak wysokie koszty. Za usługi łowców głów trzeba bowiem sporo zapłacić. Ile - tego nie dowiemy się od żadnej z firm doradczych. Nieoficjalnie wiadomo, że to kwota w wysokości od jednej do trzech pensji wyłowionego specjalisty.

Polacy w cenie

Krzysztof Nowakowski nie ukrywa, że Korn Ferry nie jest firmą tanią. "Cenimy sobie naszą pracę i wiemy, ile jest warta" - podkreśla. Przyznaje, że najważniejsze jest to, czy klient i konsultant zrozumieją własne potrzeby. "Pytamy, jakiego kandydata poszukuje klient, jaki będzie jego zakres obowiązków oraz co ma do zrobienia. My z kolei chcemy pracować dla ciekawych firm, u których nasi kandydaci znajdą dobre miejsce do pracy" - podkreśla.

Polacy na wyższych stanowiskach są cenieni nie tylko w kraju. Zdarza się, że podkupują ich firmy z Londynu czy Paryża. Coraz częściej - z rynków wschodnich. "Poziom polskich top menedżerów oceniam bardzo wysoko. Niemal we wszystkich branżach mogą równać się z zagranicznymi. Są coraz lepsi i umiejętnościami nie odbiegają od zachodnich kolegów" - podkreśla Marta Kowalska-Marrodan.