Morawiecki o podatku od reklam

Reklama

We wtorek minął termin prekonsultacji projektu ustawy, wpisanego na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić m.in. do Narodowego Funduszu Zdrowia, a także na Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków i nowo utworzony Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Rządowe plany zaniepokoiły dużą część mediów, które 10 lutego protestowały we wspólnej akcji "Media bez wyboru". Protest mediów wsparły również niektóre opozycyjne partie polityczne. W ubiegły piątek sprzeciw wobec projektowanych zmian wyraził koalicjant PiS - Porozumienie.

Premier Morawiecki nazwał w czwartek postawę Porozumienia w tej sprawie "konstruktywną", ponieważ - jak ocenił - ugrupowanie to dąży do tego, aby "wypracować akceptowalną dla wszystkich formułę tej opłaty".

Szef rządu przekonywał na konferencji prasowej w Katowicach, że "opłata cyfrowa", jak ją określił, powinna być tak skonstruowana, "aby media lokalne, które są przyćmione przez potężne media ogólnoeuropejskie, czy ogólnoświatowe, miały większą szansę zaistnienia". A więc walka o wolność słowa, walka z poprawnością polityczną to jest walka również o to, żeby gigantów cyfrowych i najbogatsze firmy, które tutaj de facto pośrednio uniemożliwiają rozwój mniejszym firmom, żeby tutaj wyrównać nieco to pole gry - zaznaczył Morawiecki.

Duża część mediów, podobnie jak opozycja, uważa, że wprowadzenie podatku od wpływów z reklam niekorzystnie wpłynie na sytuację finansową prywatnej prasy, portali, rozgłośni radiowych czy telewizyjnych, co w konsekwencji może prowadzić do ich likwidacji.