Dziennik Gazeta Prawana logo

Luka w luce vatowskiej. Jest raport mający wykazać, że nie można oskarżać poprzedników o zaniedbania ws. VAT

10 grudnia 2018, 06:49
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
VAT
VAT/Shutterstock
Andrzej Bratkowski i Ludwik Kotecki opracowali raport mający wykazać, że w oparciu o dostępne analizy nie można oskarżać poprzednich rządów o zaniedbania w ściąganiu podatków.

– podkreśla Andrzej Bratkowski, były członek RPP, obecnie ekspert sejmowej komisji śledczej do spraw VAT z rekomendacji Platformy Obywatelskiej.

Bratkowski, razem w Ludwikiem Koteckim, byłym wiceministrem finansów postanowili zmierzyć się z tezą, że w latach 2008–2015 dziura w podatku od towarów i usług w sumie sięgnęła co najmniej 240 mld zł. Wyliczenia te opierają się na szacunkach Komisji Europejskiej i współpracującego z nią w tym temacie polskiego think tanku CASE. – – podkreśla Kotecki. Jego zdaniem nie wiadomo, na ile poprawnie luka jest wyliczana.

Autorzy raportu podkreślają, że funkcjonują dwa pojęcia luki. Oba to różnica między faktycznymi wpływami do budżetu z VAT a maksymalnym ich pułapem, który powinien wpływać do kasy państwa. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Pierwsze pojęcie to policy gap, które można nazwać luką polityki fiskalnej – o maksymalnym poziomie wpływów decyduje założenie, że w podatku nie funkcjonują żadne ulgi i zwolnienia, w tym różne stawki. W polskich warunkach wszystkie towary byłyby obłożone stawką maksymalną 23 proc. Druga opcja to compliance gap, której definicja jest znacznie węższa. Zakłada maksymalny poziom dochodów z VAT przy istniejących stawkach i przepisach, ale przy idealistycznym założeniu, że cały należny podatek trafia do budżetu. Dla próby oszacowania, ile państwo traci z podatku od towarów i usług w Polsce, ważniejsza jest druga z luk.

Składa się na nią wiele czynników: pomyłki podatników i urzędników, efekty błędów przy szacowaniu luki czy szara strefa, na którą składa się działalność nieopodatkowana, np. napiwki. Dodatkowo wielkość luki może zależeć do kłopotów podatników z płynnością czy bankructw. Jej część zmienia się także wraz z cyklem gospodarczym, do czego trzeba dodać kwestie wynikające ze zmian w prawie i wreszcie oszustwa i wyłudzenia. Przyjmuje się, że przestępczość podatkowa to 20–35 proc. całej luki VAT. Gdyby więc odnosić takie założenie do luki wyliczonej przez KE, to efektem oszustw i wyłudzeń, z którymi skarbówka powinno walczyć na pierwszym miejscu, ubytek za rządów PO–PSL byłby na poziomie 50–88 mld zł, a nie ponad 240 mld zł.

Bratkowski i Kotecki uważają, że nawet te wyliczenia trzeba poddać krytyce.

Znane są dwie metody szacowania ubytków w VAT. Pierwsza, czyli top-down, polega na ocenia z lotu ptaka, na podstawie danych makroekonomicznych, w tym konsumpcji poszczególnych towarów i usług. Problem polega na tym, że nie jest łatwo przełożyć ogólne statystyki GUS na to, jak wygląda faktyczny obieg podatku. Jak wskazują autorzy, składa się na to od 300 do 400 parametrów. Zmiana wielkości jednego czy kilku parametrów może w znaczący sposób rzutować na końcowy wynik. Z tej metody korzystają właśnie CASE i KE, dodatkowo aktualizując dane wstecz, co także znacząco wpływa na szacunki. Najlepiej pokazuje to przykład Szwecji, która w 2015 r. miała lukę pokazującą, że podatnicy płacą… za dużo. Rok później dane skorygowano, a łączna różnica wyniosła aż 5 pkt proc.

Druga metoda to bottom-up. Polega ona na wybraniu reprezentatywnej grupy podatników VAT, przeprowadzeniu u nich kontroli, a następnie przełożeniu jej wyników na całą populację płatników. To rodzaj dużego sondażu przeprowadzonego przez skarbówkę. Jego przeprowadzenie jest drogie i trudne, nie obywa się też bez pomyłek.

Autorzy ocenili sześć badań KE dotyczących luki. Jej maksymalny poziom miał wynieść ponad 25 proc. w latach 2012–2013. Kotecki i Bratkowski wskazują, że zmiany metodologii powodują, że szacunki sprzed 2009 r. są nieporównywalne z tymi z późniejszych lat, a to wówczas luka miała gwałtownie wzrosnąć. Do tego kolejne raporty korygują dane z poprzednich lat. Ekonomiści zwracają uwagę, że taka weryfikacja samej Komisji dla własnych prognoz dla roku 2010 wyniosła aż 9 pkt proc., czyli ponad 13 mld zł.

Na VAT największy wpływ ma wzrost gospodarczy. Podatek ten ma charakter procykliczny – przy spowolnieniu tempa rozwoju dochody hamują silniej niż sam wzrost. W momencie gdy PKB rośnie szybciej, wpływy z VAT zwiększają się dynamiczniej. – Raport pokazuje, że dochody z VAT ponadproporcjonalnie reagują na zmiany koniunktury, w szczególności szybciej niż ona się pogarszają. Nieuwzględnienie tego efektu prowadzi do poważnych błędów w szacowaniu luki i jej zmian. Co jednak najgorsze, błędy te, świadomie lub nie, są wykorzystywane do walki politycznej – podkreśla Kotecki. Faktyczny ubytek VAT wynikający z przestępczości podatkowej jest mniejszy, niż szacuje Komisja.

– mówi Kotecki. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj