Zdaniem służb celnych karetki pogotowia nie są samochodami specjalnymi, wyłączonymi z opodatkowania, ale zwykłymi autami osobowymi, służącymi do przewozu osób. Dlatego doliczają do ich ceny także akcyzę. To zła wiadomość dla szpitali i stacji pogotowia ratunkowego, które zapłacą więcej za ambulans, więc będą musiały ograniczyć zakupy. Upadłość grozi też firmom sprzedającym te pojazdy.
Gra fiskusa ze sprzedawcami akcyzy i służbą zdrowia toczy się o miliony złotych. Cena jednej karetki, w zależności od wyposażenia, waha się między 120 a 300 tys. zł. Stawka akcyzy wynosi 18,6 proc. W praktyce więc od pojazdu wartego 150 tys. zł trzeba zapłacić dodatkowo prawie 28 tys. zł (plus VAT). Pieniądze te muszą wyłożyć szpitale i stacje ratownictwa.
Robert Haberko, dyrektor ds. administracji i eksploatacji Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, przyznaje, że obowiązek zapłaty akcyzy przy zakupie ambulansów spowodował wzrost cen pojazdów.
Mamy ograniczony budżet. Rocznie przeznaczamy na zakup ambulansów ok. 3 mln zł. Każda podwyżka ceny sprzętu powoduje, że możemy kupić takich pojazdów mniej – mówi Robert Haberko.
Reklama
W zeszłych latach zakup karetek był dofinansowany ze środków unijnych. Do podziału było 158 mln euro. Pieniądze mogły otrzymać niepubliczne oraz publiczne zakłady opieki zdrowotnej, udzielające świadczeń w zakresie ratownictwa medycznego. Dofinansowanie otrzymało 138 projektów. Obecnie środki na karetki pochodzą już ze środków publicznych.
Duży problem mają również firmy sprzedające karetki. Naczelnicy urzędów celnych wydają im decyzje, w których żądają zapłaty akcyzy od karetek za lata 2007, 2008 i dwa miesiące 2009 r. Przedsiębiorcy muszą te pieniądze wyjąć z własnej kieszeni, bo nie ma możliwości odzyskania ich od szpitala lub stacji pogotowia, które kupiły pojazdy. Nie pozwalają na to procedury przetargowe.
Za zeszłe lata organy celne chcą od nas 5 – 6 mln zł akcyzy. Jeśli będziemy musieli zapłacić te pieniądze, to zbankrutujemy – mówi nam przedstawiciel jednej z firm.
Eksperci podatkowi uważają, że podejście fiskusa jest absurdalne. Część szpitali i stacji pogotowia ratunkowego radzi sobie z problemem, dzieląc zamówienia publiczne na dwie części. Oddzielnie zamawiany jest samochód i oddzielnie wyposażenie do niego. Samochód jest dostarczany jako ciężarowy i wtedy nie trzeba od niego płacić akcyzy lub osobowy (z akcyzą). Z kolei wyposażenie jest usługą, która jest wolna od podatku. Wiele jednostek zamawia jednak gotowe karetki i musi płacić akcyzę od całości.