Wybuchy metanu w kopalni Pniówek. Premier: Rośnie liczba ofiar
- mówił premier. Jak stwierdził, po północy nastąpił wybuch doprowadzając do zawalenia części chodników i prawdopodobnie pierwszego zgonu. - zaznaczył. - relacjonował szef rządu.
Morawiecki poinformował ponadto, że od początku pierwszego wybuchu na miejscu pracuje cały czas sztab pod kierunkiem specjalistów, w tym ratownicy. - powiedział.
- mówił. Szef rządu podkreślił, że wszyscy ogarniają myślami i modlitwami rodziny osób zmarłych. - dodał.
- mówił Morawiecki.
Co wydarzyło się w kopalni?
Jak poinformował kierownik zespołu komunikacji JSW Tomasz Siemieniec, po północy w kopalni Pniówek w Pawłowicach doszło prawdopodobnie do zapalenia metanu w ścianie N-6 na poziomie 1000 metrów, w wyniku czego 15 pracowników zostało poszkodowanych. W rejonie ściany N-6 było 42 pracowników. 12 z nich zostało przetransportowanych do szpitali. Większość poszkodowanych jest poparzonych. W czasie, gdy w rejonie prowadzonej akcji przebywały dwa zastępy ratowników, które poszukiwały trzech pracowników, doszło prawdopodobnie do kolejnego wybuchu.
"Sztab stracił kontakt z ratownikami"
– podał Siemieniec.
Są ofiary śmiertelne
"Bardzo smutna informacja. Zmarło 4 górników w wyniku wybuchu w Kopalni Pniówek. Trwają poszukiwania 7 innych. Poprosiłem, aby na miejsce pojechał wiceminister @piotrpyzik (podsekretarz stanu w ministerstwie aktywów państwowych Piotr Pyzik – PAP), który na bieżąco informuje mnie o sytuacji. Łączę się w modlitwie z rodzinami i bliskimi górników" – napisał Sasin na Twitterze. Trzech górników zginęło pod ziemią, a czwarty zmarł po przewiezieniu do szpitala w Siemianowicach Śląskich
Jak zaznaczył, w akcji bierze udział 13 zastępów ratowniczych. W sztabie akcji są przedstawiciele zarządu JSW oraz Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego. Rodziny poszkodowanych górników zostały objęte opieką psychologów.
Poszkodowani trafili do szpitali
powiedział na briefingu przed kopalnią po godz. 10 dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
Jak zrelacjonował, część rannych była w średnio ciężkim stanie – zostali oni przewiezieni do szpitali: w Rybniku, Jastrzębiu-Zdroju, Żorach i Wodzisławiu Śląskim. Najbardziej poparzeni zostali przewiezieni do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Na kolejnych w kopalni czekały cztery ambulanse katowickiego WPR, ogółem w akcji brało dotąd trzynaście zespołów ratownictwa. Pach uściślił, że w środę rano na miejscu były też dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak pogoda nie pozwoliła na start śmigłowca z poszkodowanym. Zespół ratownictwa medycznego przetransportował jednego z rannych ambulansem do Centrum Urazowego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu.
Pytany o charakter obrażeń poszkodowanych dyrektor wskazał, że były to oparzenia, ale też urazy ciała, w tym złamania. Podkreślił, że ratownicy znali tylko wstępnie charakter obrażeń; diagnozują je szczegółowo lekarze w szpitalach. – zaznaczył Pach.
Premier: Moje myśli i modlitwy są z rodzinami zmarłych
"Moje myśli i modlitwy są z rodzinami zmarłych górników KWK Pniówek. Wciąż toczy się walka o odnalezienie zaginionych. Jestem w stałym kontakcie z wojewodą śląskim. Pomoc organizujemy niezwłocznie" - napisał Mateusz Morawiecki na Twitterze.