Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys, więc Polacy napadają na banki

18 września 2009, 09:13
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Brak pracy, żadnych oszczędności - nic więc dziwnego, że w kryzysie ostro wzrosła ilość napadów na banki. Przestępcy wybierają nie, jak na amerykańskich filmach, duże oddziały w centrum miasta, a małe, słabo zabezpieczone agencje. To, według policji, może być najgorszy rok od rekordowego 2002, w którym było najwięcej napadów.

Atrapa pistoletu w ręku, pończocha na twarzy i po kilku minutach przestępca z łupem w reku ucieka z budynku. A, że małe agencje nie mają kamer, czy ochrony, to nie ma szans złapać bandyty. A ilość napadów gwałtownie wzrostła od lipca - to może być więc najgorszy rok dla banków, od czasów 2002, w którym było 88 rabunków - ostrzega "Gazeta Wyborcza".

>>>Okradał bank. Za czwartym razem wpadł

Będzie gorzej, bo w tym roku z więzień zaczęli wychodzić sprawcy najgorszych napadów na bank. czy też montowanie specjalnych śluż w wejściu do budynków, w których utkwi bandzior. Bankowcy jednak twierdzą, że ich instytucje i tak są najbezpieczniejsze w Europie, w napadach nikt nie ginie, a rocznie nie znika więcej niż milion euro. Tak więc wszystko pod kontrolą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj