Sytuacja na granicy polskiej nie jest związana z zbożem, ale ma charakter polityczny - takie słowa padły z ust prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, w poniedziałek. Wypowiedź ta była odniesieniem do protestów i blokad, które zorganizowali polscy rolnicy i przewoźnicy.

Reklama

"Erozja solidarności'

To sytuacja, która każdego dnia pokazuje erozję solidarności. To, co dzieje się na naszej zachodniej granicy – granicy z Polską – nie może być postrzegane jako coś normalnego i zwyczajnego. Potrzebujemy sprawiedliwości, prostej i jasnej - powiedział Zełenski w przemówieniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Tak naprawdę sytuacja nie dotyczy zboża, ale najprawdopodobniej polityki. A w pobliżu Kupiańska, niedaleko granicy z Rosją, gdzie nie ustaje ostrzał artylerii wroga, wieści z granicy z Polską brzmią po prostu jak kpina - dodał ukraiński prezydent.

Ocenił, że aby wyjść z tej sytuacji, potrzebne są wspólne, racjonalne decyzje. Nasze decyzje musimy podejmować przede wszystkim z Polakami i wszystkimi w Europie, którym zależy na losach Europy - podkreślił.

Kołodziejczak odpowiada Zełenskiemu

Niech powie też, czy dostał choć jedną chrywnę z tego zboża, które przyjechało do Polski, przez Polskę, czy wszystko zabrali i wywieźli z Ukrainy oligarchowie - skomentował Kołodziejczak.

Jak jeszcze będzie miał problem z budową tej armii, to niech przyjedzie podstawić autobus pod galerię jakąś w Warszawie i w innym mieście. I niech zabierze, bo tutaj jego armia chodzi po sklepach u nas w Polsce. I to jest polityka - dodał minister.

Blokada granicy

Blokada granicy polsko-ukraińskiej wywołała wiele kontrowersji i ostrych reakcji. Polskie rolnicy i przewoźnicy zdecydowali się na protesty, blokując przejścia graniczne z Ukrainą.

W listopadzie rozpoczęły się protesty, a rolnicy i przewoźnicy zablokowali sześć przejść granicznych. Ich głównym celem było wyrażenie sprzeciwu wobec decyzji Komisji Europejskiej, która przedłużyła bezcłowy handel z Ukrainą do 2025 roku. Rolnicy uważają, że taka decyzja szkodzi polskiej gospodarce i ich własnej działalności.

W niedzielę strona ukraińska oszacowała, że po polskiej stronie granicy utknęło blisko 3 tysiące ciężarówek, które czekały na przekroczenie granicy. To oznacza poważne utrudnienia w handlu i przewozie towarów między oboma krajami.