Dziennik Gazeta Prawana logo

Eva Kaili w pierwszym wywiadzie po wybuchu afery Katargate. "Padłam ofiarą spisku"

5 czerwca 2023, 12:18
[aktualizacja 5 czerwca 2023, 12:25]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Eva Kaili
Eva Kaili/PAP Archiwalny
Grecka socjalistyczna eurodeputowana Eva Kaili, jedna z głównych podejrzanych w aferze Katargate, uważa, że padła ofiarą spisku, a zarzuty wobec jej rzekomego udziału w skandalu korupcyjnym w PE zostały spreparowane, powiedziała w rozmowie z hiszpańskim dziennikiem “El Mundo”.

Kaili, która w grudniu została zatrzymana w związku ze swoim domniemanym udziałem w skandalu związanym z korumpowaniem przez kraje takie jak Katar i Maroko posłów PE stwierdziła, że jest niewinna pomimo tego, że w jej domu znaleziono 150 tys. euro. Ich pochodzenia Greczynka nie potrafiła na początku wyjaśnić policji.

Eva Kaili: Padłam ofiarą spisku 

W rozmowie z “El Mundo” zapewniła, że znalezione w jej domu przez belgijską policję pieniądze nie należały do niej, ale do byłego europosła włoskiej Partii Demokratycznej Pier Antonio Panzeriego. Miał on umieścić je w torbie, która następnie trafiła na przechowanie do partnera życiowego Kaili Francesco Giorgiego. W przeszłości był on asystentem Panzeriego.

Kaili uważa, że padła ofiarą spisku, gdyż wchodziła w skład komisji w PE badającej skandal związany z domniemanym szpiegowaniem za pomocą oprogramowania Pegasus europosłów, a także czołowych polityków UE.

Była wiceprzewodnicząca PE powiedziała “El Mundo”, że prawdopodobnie zaangażowanymi w podsłuchiwanie polityków, w tym członków europarlamentu, były kraje takie jak m.in. Maroko, Hiszpania, Francja i Belgia.

Sfałszowane dowody 

Szpiegowali oni prace komisji PE. Jest to naruszeniem prawa europejskiego (…) Fakt, że posłowie PE są inwigilowani przez służby specjalne powinien budzić zaniepokojenie - stwierdziła Kaili, dodając, że dowody tej inwigilacji posiadają jej prawnicy.

Kaili stwierdziła, że w Hiszpanii sfałszowano dowody przeciwko niej w sprawie rzekomego posiadania przez nią wielomilionowych kont w Panamie. Środki te, zgodnie z zarzutami, grecka eurodeputowana miała otrzymać od władz Kataru.

Nigdy nie oferowano mi pieniędzy z żadnego kraju i nigdy nie zostałam przekupiona - powiedziała Kaili, zaznaczając, że ona i jej prawnicy uważają sprawę za “operację polityczną opartą na fałszywych dowodach”.

Pod koniec maja prawnicy Kaili poinformowali, że ich klientka może wrócić do wykonywania swoich obowiązków w PE, ale otrzymała od sądu zakaz opuszczania Belgii. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj