"W 2021 roku 10 procent najlepiej zarabiających dysponowała 28 proc. sumy dochodu całej populacji, a jednocześnie połowa ludności gromadziła zaledwie 29 proc. tej kwoty" - podkreślił w wydanym przez SCB komunikacie badacz Johan Lindberg.

Reklama

Postępująca przepaść klasowa

W 2021 roku, o ile, wliczając inflację, dochód 10 proc. najbiedniejszych wzrósł o niecałe 4 proc, to w przypadku 10 proc. najbogatszych osób ich zarobki zwiększyły się o 16 proc.

Postępujące rozwarstwienie społeczeństwa potwierdzają również analitycy centrali związków zawodowych LO, którzy w swoim raporcie doszli do wniosku, że "przeciętny dochód elit w stosunku do zarobków robotników przemysłowych różni się najbardziej od 70 lat". Jak obliczono, jedna średnia pensja prezesa dużej szwedzkiej firmy odpowiada prawie 70 wypłatom robotnika przemysłowego. Jeszcze w 2019 roku wskaźnik ten wynosił 60, wobec 26,1 w 1950 roku oraz 4,9 proc. w 1980 roku, gdy był najniższy w historii.

Podobny trend wskazuje raport międzynarodowej organizacji pozarządowej Oxfam. Z dokumentu wynika, że Szwecja jest jednym z krajów OECD, w którym nierówności społeczne zwiększyły się najbardziej w ostatnich dziesięcioleciach. "Dziś pięciu najbogatszych Szwedów posiada więcej niż 5 mln innych obywateli razem. Wypaczona dystrybucja trwa, w ciągu ostatniego roku wzbogacił się przede wszystkim 1 proc. najzamożniejszych obywateli, swojej sytuacji nie zmieniło 50 proc. społeczeństwa o najniższych dochodach" - podkreśla raport.

System podatkowy przyczyną problemów

Reklama

Szefowa szwedzkiego oddziału Oxfam Suzanne Strandfast jako przyczynę problemów wskazuje przede wszystkim system podatkowy. W Szwecji mamy wysokie daniny, ale aktywa są opodatkowane w mniejszym stopniu niż w innych krajach - wskazuje. Przez lata zniesiono podatek od nieruchomości oraz spadków, a także kilkukrotnie obniżano podatek osobisty, na czym skorzystali najlepiej zarabiający.

W ostatnich dwóch dekadach miliarderzy skorzystali na trwającym wiele lat niskim oprocentowaniu stóp procentowych, tanich kredytach i kilkukrotnym wzroście cen nieruchomości, przede wszystkim w Sztokholmie. Na zakupionym w 2012 roku mieszkaniu o powierzchni 50 mkw i sprzedaniu lokalu w 2017 roku można było zarobić 60 proc.

W debacie publicznej część polityków uważa, że obniżka podatków była konieczna, gdyż w związku z globalizacją (Szwecja weszła do UE w 1995 roku) i możliwością odpływu kapitału najbogatsi mogli łatwo opuścić kraj. Wcześniej na początku lat 90. na skutek kryzysu finansowego ograniczono wydatki socjalne, a wiele usług sprywatyzowano.

Rasizm i problemy imigrantów z integracją

Inne badania SCB wskazują, że od końca lat 90. z 7 do 14 proc. wzrósł w Szwecji wskaźnik relatywnego ubóstwa (grupa osiągająca mniej niż 60 proc. przeciętnego dochodu). Z kolei, choć ubóstwo materialne dotyczy dziś 3 proc. społeczeństwa powyżej 16 lat (300 tys. osób), to jest siedmiokrotnie częściej dotyczy imigrantów.

W Szwecji w ostatnich dziesięcioleciach liczba osób urodzonych za granicą rosła w szybkim tempie, dziś grupa ta stanowią ponad 20 proc. społeczeństwa. Według części ekspertów to problemy z integracją dużej liczby osób w jednym czasie przyczyniają się do społecznych różnic. Z drugiej strony pojawiają się opinie podkreślające, że problemem jest segregacja, a nawet rasizm, oraz niemożność zdobycia kapitału przez nowo przybyłych. Imigranci są więc skazani na wynajem mieszkań czynszowych.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk