W ciągu ostatniego roku medialne doniesienia o sankcjach, jakie Zachód nakładał na Rosję, oraz ich potencjalnych skutkach, przebyły długą drogę. Wiodła ona od stanu wiosennej euforii pod hasłem: "gospodarka rosyjska wkrótce przestanie istnieć". Przechodzącej w lecie do pytania: "czemu restrykcje jeszcze nie działają?". Aż do pojawienie się w połowie zimy pierwszych objawów depresji, opatrzonej konstatacją: "one nie działają tak, jak myśleliśmy" lub nawet "one nie działają".

Reklama

"Upadek" gospodarki Rosji jak pieszczota

Analizy, na podstawie których owe doniesienia powstawały, okazywały się z upływem czasu albo chybione, albo straszliwie chybione. Ta prawidłowość jest tak częsta, iż trudno mieć nadzieję, by akurat ona mogła się zmienić. Tymczasem w tym tygodniu mamy wysyp kolejnych analiz lub podsumowań. To opublikowane przez Bloomberga tchnie pesymizmem. Produkcja przemysłowa spadła w Rosji o śmieszne 0,7 proc., a wedle zaktualizowanych prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego PKB nawet… wzrosła o 0,3 proc.

Reklama

Owo załamanie ekonomiczne wydaje się delikatną pieszczotą w porównaniu z katastrofą, której doświadczyła rosyjska gospodarka w 2009 r. Wówczas światowy krach sprawił, że ropa staniała prawie trzykrotnie, a spadek PKB wyniósł w Rosji aż 7,9 proc.

Rozbudowa przemysłu zbrojeniowego w Rosji

Teraz nic takiego spektakularnego się nie dzieje, bo Kreml sukcesywnie przestawia kraj na tory wojenne. Rozbudowa przemysłu zbrojeniowego rekompensuje zatem obumieranie innych gałęzi gospodarki. Z tego powodu, jak zauważyła Sofya Donets ekonomistka Renaissance Capital w wypowiedzi dla agencji Bloomberga: Produkcja przemysłowa w Rosji w 2022 roku okazała się wyższa od prognozowanej i wyższa, niż w trakcie wcześniejszych kryzysów.

Mało optymistyczne dla Zachodu oceny, iż rosyjski przemysł ciężki i lekki mają się całkiem dobrze, a dochody ze sprzedaży ropy pozwalają sfinansować działania wojenne, kłóciły się z doniesieniami z innych źródeł. Acz te odnosiły się do szybko rosnącego deficytu budżetowego Rosji, który pod koniec roku sięgnął 58 mld dolarów. To dla kraju odciętego od światowych rynków finansowych stanowi spory problem. Na dokładkę - wedle doniesień portalu Moscow Times - umiera rosyjski przemysł samochodowy, bo jego produkcja w porównaniu z przedwojenną skurczyła się o połowę.

Zdumiewająca liczba sankcji na Rosję

W tej kakofonii pozytywnych lub negatywnych dla Kremla informacji oraz pośród tysięcy wskaźników ekonomicznych wszyscy się gubią. A już chyba najbardziej ekonomiczni eksperci. Najlepszy dowód na potwierdzenie tej tezy stanowi wspominany już wysyp chybionych prognoz. Często sprawiają one wrażenie nie tyle zimnej oceny sytuacji, ile dania zachodnim odbiorcom tego, w co bardzo chcieliby wierzyć. Czyli przede wszystkim złudzenia, iż za sprawą ekonomicznych restrykcji Moskwa szybko przegra wojnę.

Gwoli sprawiedliwości, trudno się dziwić kłopotom, jakie sprawia trafne ocenienie kondycji gospodarczej Rosji. Zauważmy bowiem pewien szczegół. Portal statista.com - odnotowujący każdą nową sankcję nakładaną przez kraje Zachodu na Rosję - wylicza, że od 2014 r. do dnia 12 stycznia 2023, nałożono ich dokładnie 13 595!

Zaś Unia Europejska przygotowuje właśnie dziesiąty pakiet nowych. Każda restrykcja wywiera jakiś wpływ na rosyjską rzeczywistość, lecz powiązanie wszystkich czynników ze sobą i wyciągnięcie z tego trafnych wniosków jest w praktyce niemożliwe. Stąd prognozy gospodarcze niewiele się różnią od gry na loterii. Tym bardziej, kiedy wszystko zaciemnia rzecz najbardziej trudna do zmierzenia - mianowicie zdolność adaptacyjna Rosji oraz jej mieszkańców.

Przykład Niemiec z czasów I wojny światowej

Mówiąc o nich, najprościej jest się odwołać do przykładu Niemiec i tego, jak radziły sobie podczas I wojny światowej. Zaraz po jej rozpoczęciu dominowało przekonanie, że jeśli II Rzesza nie odniesie błyskawicznego triumfu militarnego, wówczas szybko poniesie klęskę. Wskazywano na to, że zapasy saletry służącej do produkcji prochu strzelniczego i materiałów wybuchowych zgromadzili Niemcy na zaledwie kilka miesięcy. Nowe dostawy z kopalń w Ameryce Południowej zablokowała brytyjska flota. Również odcięła ona niemiecką gospodarkę od kolonii oraz dotychczasowych rynków zbytu. Berlin stracił możność sprowadzania zboża z Rosji i ropy naftowej wydobywanej w okolicach Baku. To samo tyczyło się setek innych produktów, bez których funkcjonowanie gospodarki wydawało się niemożliwe. Zwłaszcza gdy Państwa Centralne znalazły się w okrążeniu, zdane na jedynie własne zasoby.

Po czym zamiast upadku nastąpił pokaz niemieckich zdolności adaptacyjnych. Saletrę zastąpiono syntetycznym amoniakiem, którego technologię pozyskiwania z powietrza opracował Fritz Haber. Deficytowy cukier naśladowała sacharyna. Zamiennikiem masła stał się wyekstrahowany przez chemika Wilhelma Normanna tłuszcz roślinny zwany margaryną. Sprowadzaną z zagranicy kawę zastąpiła kawa zbożowa. Gospodarka II Rzeszy się nie zawaliła, a społeczeństwo odnajdywało pozory normalności, bo wszystko, co do wybuchu wojny zapewniał import, zastąpiło ponad 11 tys. zamienników rodzimej produkcji, nazywanych z niemiecka ersatzami. Zazwyczaj były dużo gorsze ale były. Dzięki nim, przestawione na tory gospodarki wojennej państwo, potrafiło wyekwipować swą potężną armię nie gorzej od Wielkiej Brytanii i Francji. Choć przecież oba te kraje miały oparcie w zasobach ekonomicznych i finansowych Stanów Zjednoczonych. Wprawdzie różnica stała się widoczna, gdy pod koniec 1916 r., Niemcom w oczy zajrzał głód z powodu coraz słabszych plonów (całą produkcję amoniaku zagarniało wojsko i brakowało nawozów), ale nawet dwa lata później II Rzesza znajdowała się o krok od zwycięstwa. Rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero latem 1918 r., kiedy do Francji przybyły z odsieczą wojska amerykańskie, przeważając szalę na korzyść Ententy.

Zdolności adaptacyjne Rosji

Rok po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę widać już, iż Rosja posiada wystarczające zdolności adaptacyjne, żeby przetrwać jej odcinanie od zachodnich gospodarek. Fakt, że Moskwie udało się przekierować eskort ropy naftowej do odbiorców w Chinach i Indiach sprawił, iż nie można liczyć na jej odcięcie od twardej waluty. Kreml poradził sobie także z wybiciem zastępczych okien na świat.

"Dziwna rzecz wydarzyła się ze smartfonami w Armenii zeszłego lata. Przesyłki z innych części globu do maleńkiej byłej republiki radzieckiej urosły do ponad 10-krotności wartości importu telefonów w poprzednich miesiącach. W tym samym czasie Armenia odnotowała eksplozję eksportu smartfonów do oblężonego sojusznika: Rosji" – zauważyła 31 stycznia na łamach "New York Timesa" Ana Swanson. Dodając, iż to samo dzieje się w przypadku: chipów komputerowych, telewizorów, pralek i wielu innych wyrobów przemysłowych. Chiny, Turcja, Białoruś, Armenia, Kazachstan, Kirgistan na potęgę eksportują lub reeksportują do Rosji niezbędne tam towary.

"Firmy zajmujące się śledzeniem morskim odnotowały wzrost aktywności flot żeglugowych, które mogą pomagać Rosji w eksporcie surowców energetycznych, najwyraźniej omijając zachodnie ograniczenia dotyczące ich sprzedaży" - uzupełnia Ana Swanson. W efekcie globalna wymiana handlowa Rosji ze światem zmniejszyła się minimalnie.

Sankcje wobec Rosji jak kadzidło dla umierającego

Można zatem już śmiało powiedzieć, iż zachodnie sankcje nie rozstrzygną o przebiegu działań zbrojnych na Ukrainie. Za ich sprawą napadnięty kraj nie wygra wojny ani nawet się nie obroni. W tym roku o jego losie przesądzą dostawy broni, amunicji oraz waleczność żołnierzy. Natomiast kolejne pakiety restrykcji UE będą znaczyć dla Kijowa tyle, co kadziło dla umierającego.

Jednakże wcale nie umniejsza to ich istotności, zmieniają bowiem one całościowo układ sił i zależności w naszej części świata.

Od początku lat 70. ubiegłego stulecia Związek Radziecki, a następnie Rosja była kluczowym dostarczycielem surowców energetycznych dla Europy. Aż w ubiegłym roku rosyjski gaz zastąpiło błękitne paliwo z: USA, Norwegii, Kataru i Turkmenistanu. W kolejce zaś czekają tanie zasoby państw afrykańskich. Z pewnym opóźnienie ten sam proces zaczyna się w przypadku ropy i produktów ropopochodnych. Embargo zamyka europejski rynek przed Rosją.

Imperium spychane w głąb Azji

Jednocześnie kraje Zachodu przestały być dla Moskwy głównym dostarczycielem: technologii, inwestycji, kapitału oraz wyrobów przemysłowych. Na naszych oczach, próbujące od XVII w. wedrzeć się w głąb Starego Kontynentu imperium (już mocno okrojone) jest spychane w głąb Azji. Kreml wybierając wojnę z Ukrainą zmuszony zostaje do szybkiego zacieśniania więzów gospodarczych z Chinami oraz Indiami, ponieważ brak dla niego innych alternatyw. Przy czym odcięta od zachodnich technologii Rosja nawet na polu produkcji zbrojeniowej nie posiada już zbyt atrakcyjnej oferty. Jeśli chce coś od Pekinu lub Delhi cennego otrzymać, zaoferować może przede wszystkim surowce. Nie mogąc dyktować ich ceny ani tym bardziej grozić wstrzymaniem dostaw. Szukając analogi z przeszłości, to podobnie z pól naftowych krajów arabskich oraz Iranu mogły czerpać mocarstwa zachodnie do 1973 r. Narzucając producentom swoje warunki, a czasami też lokalnych przywódców.

Ta zmiana statusu Rosji i jej odwrót w głąb Azji może nastąpić wręcz błyskawicznie. Zaś nic tak nie zaciemnia obrazu sytuacji, jak podstawowe wskaźniki ekonomiczne.

Co z tego, że rosyjski PKB oraz wysokość produkcji przemysłowej prezentują się (zważywszy na okoliczności) wręcz rewelacyjnie. Po roku wojny przemysł II Rzeszy osiągnął szczyt swoich możliwości produkcyjnych, bijąc rekordy z poprzednich lat. Tyle tylko, że przestawienie całego państwa na potrzeby armii sprawia, iż statystyki zaczynają dotyczyć rosnącej produkcji: amunicji, karabinów, dział, etc. oraz potrzebnych do nich części i materiałów. Zasoby państwa skupia się i kumuluje po to, żeby następnie zamienić je w broń. Ta trafia na pola bitew i wybucha, płonie, znika. W tym momencie z dymem idą posiadane zasoby państwa, natomiast ich odtwarzanie staje się coraz trudniejsze. Do nich dołączają "zasoby ludzkie", bardzo cenne, bo są nimi przeważnie młodzi mężczyźni. Ich śmierć lub nawet okaleczenie sprawia, że nie wrócą na rynek pracy ani też nie pozostawią po sobie potomków. W roku 1918 produkcja przemysłowa II Rzeszy była już o ponad 40 proc. niższa a jednocześnie chronicznie brakowało rąk do pracy, pomimo posłania do fabryk kobiet.

W przypadku zdecydowanej na długotrwały konflikt Rosji takie wypalanie się posiadanych sił musi przebiegać podobnie. A im dłużej potrwa, tym potem szybciej pozostałości danego imperium znajdą się w głębi Azji.