Zełenski zaczął swoje wystąpienie, prosząc publiczność zebraną w Davos o minutę ciszy, by upamiętnić ofiary katastrofy śmigłowca, w której w środę rano zginęło 14 osób, w tym szef MSW Ukrainy Denys Monastyrski oraz by oddać cześć ofiarom wojny na Ukrainie.
Prezydent podkreślił, że w podejmowaniu decyzji dotyczących pomocy dla Ukrainy, ponieważ, gdy świat się waha, terroryści działają. - dodał.
"Nic się nie zmieniło, nadal potrzebujemy amunicji"
Ocenił, że dostawy zachodniej broni dla jego kraju powinny docierać szybciej. Szybciej niż Rosja jest w stanie przeprowadzać swoje ataki. - dodał.
Powiedział, żew zimie, ludzie są nią zmęczeni, ale nadal walczą - podkreślił Zełenski.
Odnosząc się ponownie do katastrofy śmigłowca, w której zginęło 14 osób, powiedział, że ze względu na doświadczenie jakie zyskał od początku rosyjskiej agresji, uważa, żei każda śmierć w czasach wojny jest jej skutkiem. Dodał, że nie obawia się o swoje własne bezpieczeństwo po tej tragedii.
Zełenski przypomniał, że trzy lata temu po raz pierwszy wziął udział w szczycie w Davos. Teraz na tym forum mówi się o tym, że . Za trzy lata w Davos będzie się mówić o czymś innym, a to - dodał na zakończenie swego wystąpienia.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.
