Rząd chce, by ustawa była procedowana szybko. mówi nasz rozmówca z rządu. Podkreśla, że projekt jest efektem negocjacji ministra ds. europejskich Szymona Szynkowskiego vel Sęka z Komisją Europejską. Polska strona pokazywała propozycje rozwiązań i uzgadniała je z KE, biorąc pod uwagę jej zastrzeżenia. Negocjacje były prowadzone z dużą dyskrecją, choć poszczególne pomysły i cała ustawa musiały mieć zielone światło z Nowogrodzkiej.
Z KE już płyną sygnały, że to krok w dobrą stronę, choć nasi rozmówcy zastrzegają, że przy ocenie kamieni milowych KPO kluczowe będzie to, czy i jaka wersja ustawy zostanie przyjęta. słyszymy w KE. Rozmówca zastrzega jednak, że dla Komisji „liczy się tylko ostateczna ustawa, jaka zostanie uchwalona, oraz jej realizacja”. dodaje rozmówca "Dziennika Gazety Prawnej".
Projekt ustawy zakłada m.in., że to NSA, a nie Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN, zajmie się sprawami dyscyplinarnymi sędziów. Do tego test bezstronności będą mogli stosować sędziowie, a nie tylko strony postępowania jak do tej pory. Z kolei za wykorzystanie innych ścieżek badania statusu sędziego nie będzie groziła odpowiedzialność dyscyplinarna.
Wiele wskazuje na to, że projekt - zanim został złożony w Sejmie - był na bieżąco skonsultowany z KE, a część naszych rozmówców z obozu władzy uważa, że wręcz to Bruksela go napisała. Jak słyszymy, głównym partnerem w tych negocjacjach dla ministra Szynkowskiego po stronie KE był komisarz Didier Reynders. - Jourová i Timmermans praktycznie się z tego tematu wyłączyli - twierdzi jeden z rozmówców.
Co z pieniędzmi z KPO?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że proces odblokowywania 36 mld euro z KPO będzie się odbywać wielotorowo. Z jednej strony w polskim parlamencie projekt ustawy będzie procedowany, a rząd w międzyczasie (po przegłosowaniu ustawy wiatrakowej) złoży pierwszy wniosek o płatność. Z drugiej strony KE po otrzymaniu wniosku przystąpi do oceny kamieni milowych KPO i z wypłatami poczeka do czasu wejścia w życie znowelizowanej ustawy. Pierwsze pieniądze z KPO powinny napłynąć na przełomie I i II kw. 2023 r.
Ale to wszystko przy założeniu, że ustawa wychodzi z Sejmu w niezmienionej wersji. Do tego czasu będziemy zapewne świadkami politycznej rozgrywki zarówno między PiS a opozycją, jak i w obrębie samej koalicji rządzącej. Na razie nie jest pewne, jaką taktykę przyjmą ziobryści, którzy od początku są przeciwni korzystaniu z unijnego Funduszu Odbudowy. Z jednej strony po cichu krytykują projekt, ale z drugiej - wysyłają sygnały, że ostatecznie mogą ustawę nawet poprzeć. Żadnego z wariantów na spotkaniu premiera z liderami opozycji miał nie wykluczyć oddelegowany na nie polityk Solidarnej Polski Mariusz Gosek.
Co na to opozycja?
W tej sytuacji wiele zależy od poparcia opozycji. Na razie słychać o konieczności koordynacji działań klubów, wiele też wskazuje na głosowanie za lub wstrzymanie się od głosu. Główny dylemat opozycji polega na tym, czy poprzeć w tej sprawie PiS (lub przynajmniej mu nie przeszkadzać) i narazić się na krytykę, że za pieniądze z KPO przymyka oko na problemy Polski z praworządnością, czy może zagłosować przeciw i wystawić się na zarzut, że pozbawia nasz kraj dostępu do miliardów euro unijnej pomocy. mówił wczoraj lider KO Donald Tusk.
Poparcie Platformy Obywatelskiej może być obwarowane warunkami. podkreśla szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.
Pałac kręci nosem
Osobną kwestią jest to, jak na uzgodnienia z Brukselą zareaguje prezydent Andrzej Duda. W pałacu na razie słychać głosy irytacji, w związku z tym, że ostateczny kształt projektu nie został z nim skonsultowany. zauważa nasz rozmówca. Ponadto część propozycji zawartych w projekcie PiS wywołuje zdziwienie otoczenia głowy państwa. zauważa nasz rozmówca. Podkreśla, że mogą się w tej kwestii pojawić wątpliwości konstytucyjne, bo w ustawie zasadniczej nie ma mowy o tego typu kompetencjach NSA. Ustawa oznacza też, że zostanie zdjęty parasol nad nowymi sędziami. Chodzi o możliwość kwestionowania statusu tych powołanych przez nową KRS. zauważa nasz rozmówca. Pałac zastanawia się także, czy ustawa faktycznie utoruje drogę do KPO. podkreśla nasz rozmówca.
Co na to konstytucjonaliści?
zapewniał wczoraj premier Mateusz Morawiecki.
Komisja chwali Polskę, ale wypłaty uzależnia od realizacji ustawy
W sprawie ustawy widać spór prawny, bo konstytucjonaliści, z którymi rozmawialiśmy, mają poważne zastrzeżenia co do złożonego projektu. Zwłaszcza w zakresie, w jakim przekazuje on sprawy dyscyplinarne sędziów sądów powszechnych, wojskowych i Sądu Najwyższego Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu. Zdaniem dr. Kamila Stępniaka z Uniwersytetu Warszawskiego rozwiązanie to będzie wprost sprzeczne z art. 184 ustawy zasadniczej. Przepis ten stanowi, że NSA prowadzi działalność w zakresie kontroli administracji publicznej. -uważa konstytucjonalista. Jego zdaniem, by móc oddać rozstrzyganie spraw dyscyplinarnych NSA, należałoby znowelizować konstytucję.
Z kolei dr hab. Michał Bernaczyk, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego, zauważa, że model kontroli sądowoadministracyjnej jest niedostosowany do charakteru przewinienia dyscyplinarnego, który w projekcie został wprost określony jako przestępstwo o charakterze umyślnym.
Także Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych krytycznie ocenia projekt. Zarzuca, że pomija on określoną w konstytucji odrębność pionów sądownictwa powszechnego i administracyjnego.
Politycy lewicy i PSL bagatelizują te kwestie. mówi nasz rozmówca z lewicy. - mówi z kolei prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Podobną argumentację można usłyszeć z PiS.
Jeśli chodzi o możliwość testowania sędziów także przez składy orzekające, to warto zauważyć, że taka regulacja będzie stała w sprzeczności z wieloma orzeczeniami wydanymi przez Trybunał Konstytucyjny pod wodzą Julii Przyłębskiej. mówi nam jeden z prawników chcących zachować anonimowość.