Tomahawki mogą uderzać w cele z odległości ponad 1000 kilometrów. Wystrzeliwane z Japonii mogłyby dosięgnąć części Chin i Dalekiego Wschodu Rosji – podkreśla agencja Reutera, która opisuje sprawę na podstawie doniesień japońskiego dziennika. Według japońskiej stacji NHK Tokio rozważa zakup Tomahawków, które miałyby stanowić środek odstraszający potencjalnych agresorów oraz broń możliwą do użycia w kontrataku z pozycji znajdujących się poza zasięgiem pocisków wroga.
Główny sekretarz japońskiego rządu dementuje doniesienia
Główny sekretarz japońskiego rządu Hirokazu Matsuno odmówił komentowania tych doniesień. – powiedział dziennikarzom. Rząd w Tokio sygnalizuje największe zbrojenia od drugiej wojny światowej jako odpowiedź na szybką modernizację sił zbrojnych Chin oraz wzrost ich aktywności wojskowej w regionie. Japonia planuje między innymi opracowanie i produkcję na dużą skalę własnych pocisków dalszego zasięgu.
Chiny przeprowadziły w sierpniu bezprecedensowe ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu. Wystrzeliły wówczas szereg pocisków balistycznych, z których kilka spadło w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii. Na zakończonym niedawno XX zjeździe Komunistycznej Partii Chin (KPCh) przywódca kraju Xi Jinping wezwał do przyspieszenia budowy „światowej klasy armii” zdolnej „wygrywać lokalne wojny”.
Andrzej Borowiak
Warszawiak z wyboru. Do stolicy przyjechał z Pomorza. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W „Dzienniku” od października 2022 roku, wcześniej pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Interesuje się polityką i sportem. Lubi chodzić na demonstrację i uliczne protesty. Rzadziej, niestety, można go spotkać w teatrze. Wolne chwile spędza słuchając rapu. Najczęściej napisanego cyrylicą. Prywatnie fan Chelsea Londyn. Ta miłość w tym roku osiągnęła pełnoletność.