Szef rządu w sobotę w cotygodniowym podcaście odniósł się do dwóch ważnych dla Polski dat - 23 sierpnia, czyli rocznicy paktu Ribbentrop-Mołotow oraz 1 września - dniu wybuchu drugiej wojny światowej, które "streszczają w sobie całą historię XX wieku".
Nierówny bój Polski o ocalenie Europy
Premier Mateusz Morawiecki podkreślił także, że Polska poszła na nierówny bój, mimo przytłaczającej przewagi ze strony niemieckiej machiny śmierci. - stwierdził szef polskiego rządu.
Przypomniał także, że to Wieluń, Westerplatte i Tczew zostały zaatakowane jako pierwsze. - mówił Morawiecki.
Premier podkreślał także, że wojna miała swój początek w totalitarnych ideologiach - niemieckim nazizmie i sowieckim komunizmie, a także w decyzjach, które podejmowali dowódcy i politycy, a zbrodnie nie są anonimowe, których nie wyrządzili nie mityczni naziści, ale zwykli Niemcy, którzy mieli twarz i nazwisko, a często dostatni żywot po wojnie. W tym kontekście Morawiecki przypomniał losy kata Woli Heinza Reinefartha, który po wojnie został burmistrzem Westerland na wyspie Sylt.
Wołanie o sprawiedliwość i zadośćuczynienie
Jak ocenił szef rządu, druga wojna światowa skończyła się wielką niesprawiedliwością. Najkrwawsza wojna w historii świata nigdy nie została rozliczona - mówił. - podkreślał. - mówił.
- stwierdził Morawiecki. - dodał.
Morawiecki mówił także, że takim osobom jak poeta Krzysztof Kamil Baczyński, a także pokoleniu inżynierów, naukowców, prawników i lekarzy odebrano możliwość, aby wnieśli swój wkład w polskie i ogólnoludzkie dziedzictwo. - dodał.
Głęboki sens w uroczystościach
- podkreślał premier. Dodał, że "znajduje głęboki sens w uroczystościach, które zaczynają się od stanięcia pośród ciemności". - mówił.
Jak powiedział Morawiecki, "dziś po 83 latach, które upłynęły od ataku nazistowskich Niemiec na Polskę, wiemy czym jest ten świt". - podkreślał. - zaznaczył.
Autor: Grzegorz Bruszewski