Jak wyjaśnia Burghardt inicjatorem projektu jest jednostka administracyjna, Exchange Place Alliance Special Improvement District (EPASID). Zajmuje się ona rozwojem dzielnicy w której stoi pomnik.
Sądowa batalia o Pomnik Katyński
- podkreśla Burghardt.
- mówi Burghardt.
Przypomina, że początkowo miejska Komisja Planowania odrzuciła projekt EPASID przedłożony 14 kwietnia. Zmieniła jednak swą decyzję pod wpływem prawników tej jednostki. Twierdzili, że komisja nie ma prawa do odrzucenia projektu, chyba, że byłby niezgodny z tzw. master planem.
Burghardt nie podziela argumentów ludzi, którym podoba się wizja zagospodarowania najbliższego otoczenia pomnika, budowana na podstawie przedstawianych kolorowych wizualizacji. Dodaje, że takie obrazki nie powinny nikogo zwodzić, gdyż nie ukazują wyglądu placu widzianego oczami obecnych na nim ludzi.
– zauważył rozmówca PAP.
Zwrócił uwagę, że front z napisem „Katyń 1940” i tablice upamiętniające ofiary sowieckiej zbrodni, a także zamachy terrorystyczne na World Trade Center w 2001 roku będą od strony placu zasłonięte i niewidoczne, co zamaże przesłanie monumentu.
– Burghardt przytacza fragment tekstu opublikowanego niedawno przez „Jersey City Times”.
Za niedopuszczalne uważa ograniczenie ławą, będącą w istocie jakby murem, przestrzeni wokół pomnika. W jego opinii utrudni to znacznie organizowanie masowych wydarzeń rocznicowych upamiętniających ofiary kaźni. Odległość od ławy do pomnika wynosić będzie bowiem tylko 1,3 m. Uniemożliwi to składanie wieńców przed frontem pomnika.
– przekonuje szef KPA.
Jego zdaniem Polonia nie miałaby nic przeciwko uporządkowaniu terenu wokół monumentu, posadzeniu klombów z kwiatkami, czy ustawieniu niewielkich ławeczek. Jest jednak przeciwna zasłonięciu Pomnika Katyńskiego, blokadzie jego patriotycznego, wolnościowego manifestu, a także dostępu do monumentu od strony miasta.
– ocenił Burghardt.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski