Jakiś czas temu czytałem w "Washington Post" o nauczycielach w USA, którzy mieszkają w samochodach i nocują na parkingach, bo nie są w stanie związać końca z końcem. Bezdomni nauczyciele - to był dla mnie szok. Dlaczego na to pozwalacie?
Reklama
W Ameryce zbyt łatwo do podobnych historii się po prostu przyzwyczaić i zobojętnieć. Nauczyliśmy się przez ostatnie 50 lat winić ludzi za ich niepowodzenia i życiowe tragedie - skoro komuś nie poszło w życiu, najwyraźniej na to zasłużył. Tylko proszę mnie dobrze zrozumieć: ludzie powinni odpowiadać za swoje wybory. Osobista odpowiedzialność to nie liberalny ani republikański wymysł - wiele osób, które wylądowały na dnie, podejmowało złe decyzje. Jednak gdy całe klasy czy regiony biednieją i niweczymy szanse na rozwój kolejnych pokoleń, to jest też coś takiego jak społeczna czy zbiorowa odpowiedzialność.
To znaczy?
W Ameryce świetnie poradziliśmy sobie ze wspieraniem innowacji, nowych technologii i wynalazków. Tworzymy kulturę popularną, którą żyje cały świat. Nasza gospodarka wytwarza wielkie bogactwo. Ale gdy chodzi o zapewnienie opieki medycznej dla naszych obywateli albo poprawę wskaźników jakości i długości ich życia, to już nie idzie nam tak dobrze. Nasze wyniki w dziedzinie edukacji też są dość przeciętne. A to najlepszy wskaźnik tego, jak społeczeństwo poradzi sobie w przyszłości. Myślę, że gdy patrzy się na Amerykę z zewnątrz, te porażki są bardziej widoczne - ucieka nam Kanada, Europa i coraz większa część Azji.
Polska akurat nie należy do krajów, gdzie surowa ocena USA dochodzi do głosu. Są badania, które wskazują, że nasza ocena Ameryki jest wyższa niż samych Amerykanów.
Reklama
Tak bywa, jesteście wyjątkowi w wielu dziedzinach!