- W rządzącej RFN koalicji Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) z Zielonymi i liberalną Wolną Partią Demokratyczną (FDP) coraz bardziej widoczny jest rozłam na tle polityki wobec Ukrainy - mówi prof. Musiał.

Reklama

Politycy Zielonych, w tym minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock i minister gospodarki Robert Habeck, oraz FDP popierają szybkie dostawy ciężkiej broni dla walczącej z rosyjskim najazdem Ukrainy. Kanclerz Scholz blokuje te inicjatywy. A to on ostatecznie musi zatwierdzić takie decyzje - zaznacza rozmówca Polskiej Agencji Prasowej. - Scholz ogłosił przeznaczenie miliarda euro na zakup broni przez Ukrainę. Ale to klasyczny wybieg. Nie wiadomo dokładnie na co mają pójść te pieniądze oraz kto, kiedy i jak miałby je wydać. Komentatorzy podkreślają, że to pozorowane działanie pod publikę - ocenia Musiał.

"Sojusz energetyczny" z Rosją

Zdaniem rozmówcy agencji, blokowanie decyzji o większej pomocy dla Ukrainy jest odzwierciedleniem postawy dużej części wpływowych polityków SPD, którzy przez lata utworzyli "sojusz energetyczny" z Rosją. Blisko współpracowali z rosyjskimi koncernami energetycznymi, m.in. Gazpromem i lobbowali za projektami takimi jak gazociąg Nord Stream 2.

- Polityka tego sojuszu energetycznego, sojuszu z Putinem została ukształtowana za czasów Gerharda Schroedera (wywodzący się z SPD kanclerz Niemiec w latach 1998-2005), jeszcze przed 16-letnimi rządami Angeli Merkel z CDU, która jednak dalej ją rozwijała; ale głównym motorem tych działań była jednak SPD - zaznacza Musiał. Dodaje, że obecnie wychodzi na jaw, iż skala powiązań działaczy SPD z Rosją jest "głębsza niż nam się wydawało", a charakter niektórych z tych związków "przypomina struktury mafijne".

Jako przykłady podaje kolejnych, należących do SPD premierów kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie: sprawującego tę funkcję do 2017 r. Erwina Selleringa oraz jego następczynię Manuelę Schwesig. - Politycy aktywnie wspierali budowę gazociągu Nord Stream 2, w praktyce wykonywali konkretne wytyczne, które otrzymywali bezpośrednio z rosyjskiej centrali Gazpromu, dotyczące m.in. działań piarowych, co wprowadzało w błąd niemiecką opinię publiczną, można powiedzieć, że nie działali w interesie Niemiec, ale Gazpromu - wylicza historyk.

Reklama

Jak podkreśla Musiał, Schwesig informowała o swoich działaniach, w tym zakulisowych wysiłkach zmierzających do ominięcia amerykańskich sankcji na dokończenie Nord Stream 2, sprawującego wówczas funkcję wicekanclerza Scholza i Merkel, o czym pisał m.in. "Welt am Sonntag". Uzupełnia, że pytania o to, czy Schwesig nie złamała prawa pojawiają się również ze strony polityków FDP, Zielonych i CDU, którzy zgodnie domagają się wyjaśnień oraz ustąpienia premier Meklemburgii.

"Hannover connection"

- Kolejnym przykładem powiązań polityków SPD z rosyjskim biznesem jest nieformalna grupa określana jako "hannover connection" - związany jest z nią m.in. obecny lider SPDLars Klingbeil, były szef niemieckiej dyplomacji, Sigmar Gabriel, który później pracował dla firm zajmujących się lobbingiem na rzecz rosyjskich interesów oraz sam Schroeder, powszechnie znany z reprezentowania w RFN interesów rosyjskich koncernów surowcowych - mówi Musiał.

- Przez niezdecydowaną postawę wobec wojny na Ukrainie, Niemcy jako państwo ponoszą bardzo duże straty wizerunkowe na świecie. Na dłuższą metę nie mogą sobie na to pozwolić. Politycy SPD mają więc problem, bo bardzo ciężko im się oderwać od swoich wcześniejszych powiązań z Rosją, najwyraźniej nie są na to gotowi - ocenia historyk. Dodaje, że na obecne posunięcia Scholza można więc patrzeć jak na pragmatyczne, wręcz cyniczne działania, obliczone na przeczekanie wojny i uniknięcie - za zasłoną mniejszej niż oczekiwania opinii publicznej i samej Ukrainy pomocy - rozliczenia wcześniejszej postawy niemieckiej socjaldemokracji, która przyczyniła się do wzmocnienia pozycji Putina i przygotowania Rosji do inwazji.

Musiał zauważa, że kolejnym elementem, który nie pozwala SPD na mocniejszą reakcję wobec rosyjskiej agresji jest silne antyamerykańskie nastawienie tej formacji.

Zmiana?

Rozmówca PAP przewiduje, że ewentualna zmiana polityki SPD będzie zależała od kilku czynników: presji niemieckiej opinii publicznej, zachowania koalicjantów, reakcji innych rządów, oraz rozwoju sytuacji na samej Ukrainie. Jak podkreśla dochodzi do wyraźnej zmiany nastawienia niemieckiego społeczeństwa, które coraz mocniej opowiada się za silnym wsparciem dla Ukrainy i sankcjami na Rosję.

Ważna jest też postawa koalicjantów - o ile Zieloni byli zawsze partią, dla której w polityce zagranicznej istotne były wartości i jeszcze przed wyborami parlamentarnymi (które odbyły się we wrześniu 2021 r.) opowiadali się za pomocą Ukrainie, coraz bardziej stanowcze jest też stanowisko FDP, która również popiera zwiększenie pomocy dla broniącego się przed Rosją kraju i krytykuje Scholza za jego opieszałość - zaznacza Musiał.

Historyk przypomina, że obecna postawa SPD wpisuje się też w szerszy paradygmat niemieckiej polityki zagranicznej wobec ZSRR, a później Rosji zapoczątkowany jeszcze przez rządzącego w pierwszej połowie lat 70. XX wieku socjaldemokratę Willy'ego Brandta, ale kontynuowany również przez rządy chadeków. To podejście opierające się na normalizacji kontaktów, akceptacji status quo i rozwijaniu relacji handlowych.

- Od takiego podejścia coraz szybciej odchodzi jednak również chadecka Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), która szybko żegna się z reprezentującym ten styl myślenia dziedzictwem Merkel - komentuje Musiał. Pod wodzą obecnego lidera partii, Friedricha Merza, który zawsze kontestował politykę Merkel, partia przyjmuje coraz bardziej proatlantycką linię - dopowiada.

Profesor Bogdan Musiał to historyk specjalizujący się w badaniu dziejów Niemiec, Polski i Rosji w XX wieku, szczególnie w okresie II wojny światowej i w latach międzywojennych. Jest autorem wielu książek m.in.: "Kto dopomoże Żydowi...", "Rozstrzelać elementy kontrrewolucyjne", "Na Zachód po trupie Polski". Pracował m.in. na uniwersytecie UKSW, w IPN i w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, obecnie jest dyrektorem Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego.