Jak powiedział Kowalczyk, jeszcze w poniedziałek ministrowie połączą się zdalnie z ukraińskim ministrem rolnictwa Romanem Łeszczenką, który opowie bardziej szczegółowo o tym co się dzieje na Ukrainie.

Reklama

Polski eksport a wojna na Ukrainie

Z panem ministrem miałem spotkanie ponad tydzień temu i te informacje które przekazywał są dramatycznymi informacjami. Jest groźba oczywiście, że ukraińscy rolnicy nie obsieją swoich pól. W tej chwili są atakowani, jeśli wyjdą na pola, przez rosyjskich żołnierzy. Sytuacja naprawdę jest dramatyczna– wskazał Kowalczyk.

Dodał, że ważne jest to, iż Polska też jest eksporterem zboża. Więc to w Polskę bezpośrednio nie uderza. Natomiast ograniczenia eksportu, ograniczenie produkcji zbóż na Ukrainie może powodować ogromny deficyt zbóż, ale w krajach arabskich, krajach afrykańskich, bo tam Ukraina bardzo dużo eksportuje, co może spowodować bardzo znaczące podniesienie cen – zaznaczył wicepremier.

Reklama

Kowalczyk wskazał, że ten wzrost jest już obserwowany z różnych przyczyn, między innymi wzrostu cen nawozów.

Reklama

Przy okazji pobytu będę zabiegał o to, aby Komisja Europejska wyraziła zgodę na naszą projektowaną pomoc na rynku nawozów, aby rolnicy mogli uzyskać z polskiego budżetu wyrównanie do różnicy cen nawozów. To rozporządzenie przyjęte zostało uchwałą Rady Ministrów. Ono określa górny limit 500 zł na hektar, ale tak naprawdę to jest to różnica w cenie nawozów między zakupem obecnym a zakupem sprzed roku. Niektórzy krytykują, że chcieliby 1000 zł do tony. Tak, to będzie nawet więcej niż 1000 zł do tony tak naprawdę dlatego, że ta różnica ceny będzie pokrywana między obecną różnicą, a ceną sprzed roku - zaznaczył.

Według wicepremiera Ukraina potrzebuje pomocy w zakresie przechowywania i przetwórstwa. Zakłady przetwórcze na Ukrainie są niszczone. Jeśli Ukraina jeszcze posiada surowce, typu zboże, oleje czy słonecznik, to w tym momencie ma bardzo duże kłopoty z przetwórstwem. Te zakłady przetwórcze szczególnie na południu Ukrainy zostały zbombardowane, zniszczone. Jest zamysł taki, aby część tych surowców rolnych przewozić do Polski, żeby tu podlegały przetworzeniu, a później żeby były wysyłane z powrotem na Ukrainę, jako gotowe środki żywnościowe - wskazał Kowalczyk.