Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz zapewnił, że celem zmian nie jest odejście od zasad zamówień publicznych i nadal większość zakupów dla armii będzie dokonywana w tym trybie.
Sejm debatował nad projektem nowelizacji prawa zamówień publicznych, zgłoszonym przez grupę posłów PiS. Leszek Dobrzyński (PiS) przedstawiając stanowisko komisji gospodarki i obrony przekonywał, że projekt to skutek doświadczeń, które
Poseł Wojciech Kossakowski (PiS), który zadeklarował poparcie swojego klubu dla projektu, mówił, że analizy wskazują na zasadność zmiany przepisów, które wprowadzają w prawie krajowym nadmierne, niewymagane przez prawo unijne, związane z zakupami obronnymi w szczególnym trybie.
"Największa pozycja w budżecie państwa"
Cezary Grabarczyk (KO) zwrócił uwagę, że prawo zamówień publicznych, służące transparentnemu wydatkowaniu środków publicznych, powstawało przez wiele miesięcy. - powiedział. Wskazał, że projekt nie jest autorstwa rządu, nie doczekał się też stanowiska Rady Ministrów. - mówił Grabarczyk. Zwrócił uwagę, że projektRady Zamówień Publicznych i Biura Analiz Sejmowych.
Według Czesława Mroczka (KO) . - oceniła Anita Sowińska (Lewica). - argumentowała.
- - zapowiedział poseł Mieczysław Kasprzak (PSL-KP). - ocenił. Za niejasny uznał brak poparcia rządu dla projektu.
"Fałsz i obłuda"
Według Mirosława Suchonia (Polska 2050)
Skurkiewicz zarzucił opozycji . Podkreślał, że projekt . Jak dodał, wyjątki były możliwe także gdy rządziła koalicja PO-PSL, a blisko 80 proc. zamówień z budżetu MON jest realizowanych na podstawie prawa zamówień publicznych i tak pozostanie. Odwołał się do użytego w uzasadnieniu argumentu o potrzebie budowania zapory na granicy z Białorusią i zakupów drutu kolczastego. - – mówił.
Głosowanie na projektem zaplanowano na czwartek.
Według grupy posłów, którzy zgłosili projekt, jest on wynikiem doświadczeń MON z praktyki stosowania przepisów o zamówieniach publicznych.
– napisali autorzy projektu.