Dziennik Gazeta Prawana logo

Protest rybaków nad Bałtykiem. "Przed oczami mam widmo bankructwa"

28 listopada 2021, 15:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
morze, łódź rybacka, rybołóstwo
<p>morze, łódź rybacka, rybołóstwo</p>/ShutterStock
Około 80 jednostek należących do rybaków przybrzeżnych wypłynęło w niedzielę na redę w portach w Kuźnicy, Łebie, Ustce i Darłowie w proteście ostrzegawczym. Rybacy manifestowali swoje niezadowolenie z działań Departamentu Rybołówstwa, które ich zdaniem zmierzają do likwidacji branży.

Protest ostrzegawczy zorganizowany został przez Sztab Kryzysowy Polskiego Rybołówstwa Przybrzeżnego i miał charakter ogólnopolski. Jak poinformował PAP członek sztabu, rybak z Darłowa Artur Jończyk, był on wymierzony w Departament Rybołówstwa (obecnie w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, do 7 października 2020 r. był w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej - PAP), którego działania, zdaniem branży, „są obecnie nakierowane na całkowite zniszczenie i likwidację polskiego rybołówstwa bałtyckiego” oraz „opóźnianie prac nad nowym funduszem” mogącym być wsparciem dla rybaków w czasie obowiązywania wprowadzonych przez Komisję Europejską zakazów połowów ryb, w dorsza, na Morzu Bałtyckim.

Protest ostrzegawczy rozpoczął się o godz. 13 i trwał niespełna dwie godziny. Na redę w portach w Darłowie, Ustce, Łebie i Kuźnicy wypłynęło łącznie ok. 80 jednostek. Stacjonarnie prowadzony był W portach i przystaniach rybackich od Świnoujścia po Hel. Wszędzie tam pojawiły się sygnalizujące protest flagi i banery z napisami takimi jak: „Ratujmy rybołówstwo”, „Układ rybny trwa” i „Rybak ofiarą złych przepisów”.

Zakaz połowu dorsza

 – powiedział PAP Jończyk.

Zaznaczył, że zapisy programu nie były z nimi konsultowane, choć wymaga tego prawo unijne.  – podkreślił Jończyk.

Dodał, że Sztab Kryzysowy Polskiego Rybołówstwa Przybrzeżnego, po skierowaniu do rządu pisma oraz niedzielnym proteście ostrzegawczym, liczy na "ruch rządu”, na "konkretną pomoc".

 – powiedział Jończyk.

Zaznaczył, że pieniądze proponowane za zezłomowanie jednostki i zakończenie działalności rybackiej, w jego przypadku to kwota rzędu 340 tys. zł, to zdecydowanie za mało za dorobek 35 lat pracy.  – dodał.

W jego ocenie, "niewielkie wsparcie” z programów prośrodowiskowych, proekologicznych oraz w ramach tzw. postojowego miały sens, gdy rybołówstwo dobrze funkcjonowało.  – podkreślił rybak.

Dodał, że Sztab Kryzysowy Polskiego Rybołówstwa Przybrzeżnego nie wyklucza zaostrzenia protestu i przeprowadzenia go w Świnoujściu i Gdańsku.  – powiedział Jończyk.

W Polsce jest ok. 700 jednostek rybaków przybrzeżnych.

Zakaz połowu dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego obowiązuje od 2020 r., wcześniej połów był ograniczany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj