Dziennik Gazeta Prawana logo

O co samorządowcy mają największy żal do rządu Donalda Tuska?

11 listopada 2021, 09:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk
<p>Donald Tusk</p>/Shutterstock
"Rząd Donalda Tuska deklaratywnie był bardzo prosamorządowy. Tyle że bardzo niewiele z postulatów samorządowych udało nam się załatwić. PiS jest bardziej sprawczy, ale nie w pożądanych przez nas kierunkach" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną"  Andrzej Porawski.

DGP: Miał pan okazję pracować z kilkoma rządami. Z którym było najtrudniej?

Andrzej Porawski: Z obecnym. Dla mnie nie jest to trudność niespodziewana, bo w 2015 r. przeczytałem program wyborczy PiS. Wynikało z niego, że silne państwo to państwo scentralizowane. Ten program mi się nie podobał. Od zjazdu Solidarności w Gdańsku, od lat 1980-1981 przesiąkłem decentralizacją i uważam, że wzmacnianie państwa to przekazywanie tego, co możliwe, w dół. Góra powinna się zajmować wielką polityką, a nie szpitalami powiatowymi i szkołami podstawowymi. Nie zgadzamy się, by zastępować dochody własne samorządów pieniędzmi, o które trzeba się ubiegać w centrali.

Z Platformą Obywatelską współpraca układała się lepiej?

Nie bardzo. Dobra współpraca to była z rządem Hanny Suchockiej, która utworzyła Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego. I potem z rządem Jerzego Buzka, który wprowadzał kolejne etapy decentralizacji. Tam byliśmy rzeczywiście wysłuchiwani.

O co samorządowcy mają największy żal do rządu Donalda Tuska?

Ten rząd deklaratywnie był bardzo prosamorządowy. Tyle że bardzo niewiele z postulatów samorządowych udało nam się załatwić. Przykładowo w ramach akcji „Stawka większa niż 8 mld zł” apelowaliśmy do rządu, żeby zwiększył udziały w PIT w związku z tym, że poprzedni rząd PiS wprowadził ulgi w podatku dochodowym, które nie zostały samorządom zrekompensowane (na marginesie - historia lubi się powtarzać, jak widać). Najpierw próbowaliśmy lobbować w tej sprawie i napotykaliśmy na mur niezrozumienia, potem zebraliśmy ponad 300 tys. podpisów i skierowaliśmy do Sejmu projekt obywatelski. Ale ówczesna wiceminister finansów Hanna Majszczyk jako główna księgowa budżetu negatywnie zaopiniowała nasz projekt. I tak temat uśmiercono. Walczyliśmy o zmiany w oświacie, o subwencję - choć tu prawdziwa katastrofa nastąpiła dopiero za rządów PiS. Zabiegaliśmy też o zmiany w Karcie nauczyciela, w urlopach nauczycieli dla poratowania zdrowia… Premier Tusk przychodził na te spotkania i mówił: „Sami się z nimi dogadajcie”. Tak więc były deklaracje, niezła atmosfera na spotkaniach, ale niewiele z tego wynikało.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj