- Jeżeli chodzi o Nord Stream 2, to decyzje zapadały dużo wcześniej i konsekwentnie były realizowane. Polityka polska, polityka zagraniczna polegała na tym, że szukaliśmy sojuszników w sprawie zatrzymania Nord Stream 2 - mówił Dera w niedzielę w TVP Info. Zwrócił uwagę, że "wszystkie kraje bałtyckie, Unia Europejska, Parlament Europejski wypowiadały się przeciwko budowie Nord Stream 2". - Okazało się, że ponad Unią Europejską są Niemcy, interes niemiecki jest ważniejszy niż interes Unii Europejskiej i to pokazuje poważny problem - ocenił.

Reklama

"Pieniądz rządzi światem"

- Zostaliśmy zdradzeni, przecież nie wywołamy wojny związku z budową Nord stream 2. Zostaliśmy zdradzeni i zwycięzcą jest prezydent Putin, Rosja zwyciężyła, ma zapewnione dostawy gazu na najbliższe lata, potężne źródła pieniędzy, które będą płynęły. Niemcy będą dystrybuować ten gaz, być może znajdą technologię, żeby ten gaz wykorzystać, (...) lepszą technologię niż tylko proste spalanie, też będą z tego czerpały ogromne zyski, a reszta po prostu będzie się przyglądała - powiedział.

Jak podkreślił, "pieniądz rządzi światem, a nie wartości. Polska stanęła po stronie wartości".

Gazociąg Nord Stream 2 jest prawie gotowy. USA wraz z niektórymi państwami członkowskie NATO w Europie Środkowo-Wschodniej sprzeciwiały się temu projektowi, obawiając się, że zbytnio uzależni on Europę od rosyjskich dostaw energii. Jednak ostatnio administracja prezydenta USA Joe Bidena uchyliła sankcje wobec spółki operacyjnej Nord Stream 2 AG i zgodziła się na rozmowy z Niemcami w celu złagodzenia konsekwencji powstania gazociągu, w tym przede wszystkim zapewnienia bezpieczeństwa Ukrainie.

Reklama

Porozumienie USA i RFN

W środę administracja Bidena i niemieckie MSZ ogłosiły porozumienie w sprawie zakończenia sporu na temat gazociągu. Choć w tekście amerykańsko-niemieckiej umowy brak jest o tym wzmianek, to przedstawiciele Departamentu Stanu USA zapowiedzieli, że porozumienie oznacza wycofanie się z prób wstrzymania projektu za pomocą sankcji. Celem tej niewiążącej prawnie umowy jest według Waszyngtonu ograniczenie negatywnych skutków Nord Stream 2 dla Ukrainy i krajów regionu, w tym Polski.

W ramach porozumienia Niemcy mają też wykorzystać wszelkie możliwe środki nacisku, by doprowadzić do przedłużenia - na okres do 10 lat - wygasającej w 2024 umowy Ukrainy z Rosją o tranzycie gazu. Według szacunków w ramach obecnej umowy Ukraina otrzymuje z tytułu opłat tranzytowych 1,5-3 mld dolarów rocznie.

Niemcy mają również stworzyć Zielony Fundusz dla Ukrainy w celu "wsparcia transformacji energetycznej Ukrainy, wydajności energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego". Na ten cel RFN ma wpłacić co najmniej 175 mln dolarów i wspólnie z USA "wspierać i promować" inwestycje warte co najmniej 1 mld dolarów.