Firma Markit poinformowała w czwartek, że wskaźnik PMI dla przemysłu w Polsce w czerwcu wyniósł 59,4 pkt. wobec konsensusu oczekiwanego przez analityków na poziomie 57,0 pkt. i wobec 57,2 pkt. w maju.

Reklama

Wiceminister Tomanek podkreślił, komentując te dane, że to już drugi raz z rzędu rekordowy odczyt indeksu PMI. Zwrócił ponadto uwagę, że to też 12. miesiąc z rzędu, kiedy PMI pozostaje powyżej progu 50 pkt., co wskazuje na ciągły rozwój sektora wytwórczego.

Nowe zamówienia, zatrudnienie i tworzenie zapasów to główne składowe z największym wpływem na wynik - zaznaczył Tomanek.

Wiceminister wskazał, że ponownie wszystkie z pięciu subindeksów pozytywnie wpłynęły na główny wskaźnik. - Poziom nowych zamówień wzrósł już siódmy miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od lutego 2014 (trzeci najwyższy wynik w historii odczytów). Czerwcowa sprzedaż opierała się głównie na rynku krajowym, ale silnie wzrosły także kontrakty zagraniczne - dodał.

Przedstawiciel MRPiT zwrócił uwagę, że nasilenie popytu spowodowało wzrost produkcji, która wzrosła już piąty miesiąc z rzędu, a tempo jej ekspansji było najszybsze od stycznia 2017. "Przez to kolejny raz - dziewiąty miesiąc z rzędu - wzrosły zaległości produkcyjne. W czerwcu były one największe w historii badań (od 2003 roku). W związku ze wzrostem zaległości uszczupliły się zapasy wyrobów gotowych (najszybciej od października 2017)" - dodał.

Wiceminister wskazał również, że poziom zatrudnienia w przemyśle podniósł się 10. miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od kwietnia 2017. - Producenci, uzupełniając braki kadrowe i zatrudniając dodatkowych pracowników, chcieli zwiększyć przepustowość produkcji - wyjaśnił.

Tomanek przyznał, że z obawy przed opóźnieniami w dostawach producenci gromadzili zapasy środków produkcji. Poziom zapasów wzrósł najszybciej w historii badań. Natomiast aktywność zakupowa producentów była największa od maja 2004 - podsumował.