Będą państwowe promesy?
W tym roku do Polski spłynie 13 proc. funduszy unijnych przewidzianych w KPO. Mowa o 4–5 mld euro. Rzecz w tym, że w optymistycznym wariancie stanie się to dopiero na jesieni lub później. Rząd, jak ustalił DGP, chciałby wcześniej uruchomić finansowanie inwestycji publicznych. Jeden z możliwych wariantów to państwowe promesy. - mówi DGP źródło w rządzie.
Promesy mają być elementem rozruszania gospodarki - bez czekania na unijne pieniądze, które mogą dotrzeć z opóźnieniem. To będzie także dobra okazja do ofensywy wizerunkowej rządu, liczącego na popandemiczne odbicie w sondażach. Niewykluczone, ze będziemy świadkami powtórki z akcji wręczania symbolicznych czeków lokalnym włodarzom (chodziło o obietnice wsparcia z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych). W trakcie kampanii wyborczej przekazywali samorządowcom je premier i inni prominentni politycy PiS.
Rząd zastanawia się, w jakich dziedzinach zastosować najatrakcyjniejsze formy finansowania inwestycji z KPO. Z ustaleń DGP wynika, ze 100-procentowe dotacje są prawdopodobne w sektorze rolniczym. Inny obszar to infrastruktura wodno-kanalizacyjna. - potwierdza polityk PiS.
"Nie pomoże komitet monitorujący"
Takie wsparcie słabiej rozwiniętych gmin jest z jednej strony racjonalne, ale z drugiej - wywoła konkretny efekt polityczny. - przyznaje nasz rozmówca związany z PO.